Główną przyczyną emigracji jest nie stan ekonomiczny, gdyż w Niemczech, dokąd Żydzi poznańscy przeważnie emigrują, jest on również bardzo zły, lecz atmosfera nienawiści, którą Poznańczycy są przesiąknięci wobec pozostałej znikomej garstki Żydów. Ta bezgraniczna wrogość nie jest normalną, lecz sztucznie szerzona wśród ciemnego ludu przez „patriotów” – mówił latem 1923 roku rabin Poznania Jakob Freimann. Wiemy o tym, bo położenie Żydów w Poznaniu opisał nieznany z nazwiska i podpisujący się skrótem „Ż.B.K.” warszawski korespondent gazety „Nasz Przegląd”.
Na łamach polskojęzycznej gazety „Nasz Przegląd”, wydawanej przez środowisko żydowskie w Warszawie od 1923 r., zamieszczono artykuł opisujący wizytę w Poznaniu jednego z jej korespondentów[1]. W tekście wspomniano o wydarzeniach po śmierci ks. prałata Konstantego Romualda Butkiewicza (1867-1923), zamordowanego 31 marca 1923 r. przez władze radzieckie w Moskwie - choć najważniejszym wątkiem pozostawał klimat społeczny w Poznaniu, a także relacja ówczesnego rabina Jakoba Freimanna (1866-1937), który formalnie do 1928 r. stał na czele poznańskiej gminy. Zarówno obserwacje korespondenta „Naszego Przeglądu”, jak i słowa rabina Freimanna potwierdzają, że antysemityzm w życiu społecznym w Poznaniu był obecny i bardzo wyraźny od pierwszych lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.
Gdy przed wojną – obecnie odrodzona, wolna i niepodległa – Polska była gnębiona przez potężnych i brutalnych sąsiadów-zaborców, najbogatsza część ziem polskich – Poznańskie znajdowała się pod panowaniem Czarnego Orła. Junkrzy niemieccy uciskali Polaków na ich własnej ziemi per fas et nefas. Korzystając z poparcia rządu i wielkich finansistów obywatele niemieccy zawładnęli wszystkimi przedsiębiorstwami.
W całym Poznańskiem utworzono sieć niemieckich szkół niższych i średnich, które germanizowały dzieci polskie. Szkoły polskie były surowo zakazane. Tysiące Polaków przesiadywały całe lata w więzieniach za prywatne nauczanie swych dzieci języka i historii polskiej. Najohydniejszym jednak środkiem, jaki przedsięwzięli Prusacy przeciwko Polakom celem ich zupełnego zniemczenia, był system kolonizacyjny. Polegał on jak wiadomo na tym, że rząd odbierał rokrocznie ziemianom polskim połacie ziemi, na których osiedlał kolonistów niemieckich.

Hersz Sochaczewski (po prawej), właściciel sklepu z odzieżą i bielizną roboczą, na Al. Marcikowskiego w Poznaniu,
lata 30. XX w.
Przeciwko tym gwałtom wystąpił przed laty z ankietą protestacyjną do wszystkich osobistości wszechświatowej sławy Henryk Sienkiewicz. Apelował o zaprotestowanie przeciwko „największej krzywdzie XX-tego wieku”. Zwrócił się również, m.in., do Izraela Zangwila. Zangwil odezwał się bardzo gorąco na apel znakomitego pisarza polskiego, podkreślając jednak, że za „największą krzywdę XX wieku muszą być uznane pogromy żydowskie w Rosji”.
Obecnie Polska jest wyzwolona. Przemysł należy do Polaków, dzieci pobierają naukę w szkołach narodowych, ziemia przeszła z powrotem w ręce polskie. Ale, jak powiedział Schopenhauer, świat jest podzielony na ciemiężców i ciemiężonych, młoty i kowadła. Kowadłem są teraz Żydzi…
„W tych dniach – pisze korespondent Ż.B.K. – byłem przypadkowo przejazdem w Poznaniu. Udaję się celem odwiedzenia kolegi – współpracownika „Kuriera Poznańskiego”. Mam szczery zamiar złożyć mu serdeczne, acz spóźnione życzenia z okazji odrodzenia Polski. Ale już przy wejściu do gmachu redakcyjnego nastrój mój zmienia się. Na bramie widzę olbrzymi napis: Żydom wstęp wzbroniony. Nasuwają mi się smutne myśli. Oszołomiony błądzę dłuższy czas po mieście. Spotykam Żyda z Warszawy – proszę go, aby poszedł ze mną do kawiarni. Tamten patrzy na mnie jak na wariata: „do kawiarni?! Zbyt drogie jest mi życie”. Dowiaduję się, że żyd, który ośmieli się przekroczyć próg kawiarni, nie wyjdzie stamtąd cały – dostanie butelką w głowę.
Na placu, który przez ironię zwie się Placem Wolności, widzimy tysięczny tłum, który tłoczy się przed księgarnią. Co się stało – pytam się po żydowsku znajomego. Tamten chwyta mnie za ramię: „nie tak głośno, na litość Boską! Za rozmowę żydowską możemy przypłacić życiem”. Zbliżamy się do księgarni. W oknie wystawiony jest obraz przedstawiający skazanie na śmierć księdza Butkiewicza w Moskwie. Kat, sędziowie, czerwnonogwardziści, publiczność – sami Żydzi… Niektórym wystają spod odzieży „cyces”.
Pędzę do rabina poznańskiego dra Freimanna. Proszę go, by zapoznał mnie z życiem żydowskim w tej dzielnicy. Chętnie to czyni. Widać, że sam pragnie wypowiedzieć się z bólu nagromadzonego od dłuższego czasu w sercu.
„W Poznańskiem - zaczął rabin - żyją żydzi już od wielu wieków. Jeszcze w zamierzchłych czasach, kiedy w innych częściach Polski jeszcze wcale nie było żydów, istniały już tu kahały żydowskie. Przed wojną liczono ich aż 134. Żydzi żyli w dostatku i w dobrych stosunkach sąsiedzkich z chrześcijanami.

Tekst "Dawniej i dziś" zamieszczony w "Naszym Przeglądzie"
Ale to wszystko należy już do minionej przeszłości. Z 6000 Żydów pozostało teraz w Poznaniu niespełna dwa tysiące. Reszta wyemigrowała w panicznym strachu. Zaledwie 5 kahałów posiada rabinów (Poznań, Bydgoszcz, Inowrocław, Gniezno i Kępno). Pozostałe gminy są zbyt małe i biedne dla utrzymania rabinów. Z dziesiątków gmin powywędrowali już wszyscy żydzi, co do jednego. Wiele bóżnic zamknięto, a okna przybito deskami. Klucze oddano zarządowi gminy żydowskiej w Poznaniu. We wszystkich „odżydzonych” miastach powierzono chrześcijanom stróżom strzeżenie grobów na cmentarzu żydowskim. Znaczna część wydatków gminy poznańskiej idzie właśnie na utrzymanie tych stróży. W kahałach, gdzie pozostała jeszcze pewna garstka Żydów, proces emigracyjny trwa w dalszym ciągu. Żydzi likwidują tam swe interesy, wyprzedają dobytek, pozostawiony jeszcze przez praojców i emigrują. Jeżeli tak dalej pójdzie, a widoków na polepszenie nie ma - to już wkrótce w calem Poznańskiem nie będzie ani jednego Żyda.
Główną przyczyną emigracji jest nie stan ekonomiczny, gdyż w Niemczech, dokąd Żydzi poznańscy przeważnie emigrują, jest on również bardzo zły, lecz atmosfera nienawiści, którą Poznańczycy są przesiąknięci wobec pozostałej znikomej garstki Żydów. Ta bezgraniczna wrogość nie jest normalną, lecz sztucznie szerzona wśród ciemnego ludu przez „patriotów”.
W całym Poznańskiem nie ma ani jednej gazety polskiej, która by codziennie nie podjudzała przeciwko Żydom i nie głosiła haseł bojkotowych i pogromowych. Na uniwersytecie poznańskim, gdzie studiuje jedna tylko Żydówka, uprawiany jest w stosunku do niej bojkot towarzyski.
Najlepszym dowodem do czego doszły u nas stosunki - zakończył rabin - posłuży następujący fakt: Musiałem zwrócić się do zarządu telefonów z prośbą o zdjęcie u mnie aparatu, gdyż nieustannie wzywano mnie do telefonu, abym wysłuchiwał: psiakrew Żydzie! Żydzie, do Palestyny! itd.
Rabin ciężko westchnął”...
Pożegnałem go pełen goryczy i smutnych refleksji na temat „hakaty” i „ausrotten” w swojskim wydaniu.

Ida Milewicz, córka żydowskiego rzeźnika, Poznan lata 30. XX w.
Tyle słowa zamieszczone w „Naszym Przeglądzie”. Jedna z polskich gazet, wydawanych wówczas w Wielkopolsce, relacjonując ten wywiad, zamieściła takie zakończenie: „Mój Boże, czemu to tak nie jest we wszystkich naszych miastach?!”
Czytając tylko tekst zamieszczony w „Naszym Przeglądzie” można by mieć wrażenie, że jego autor był zbyt radykalny w swoich sądach, ale komentarz z polskiej gazety potwierdził te jakże smutne spostrzeżenia po wizycie w Poznaniu latem 1923 r.
1. „Nasz Przegląd. Organ niezależny”, 1923, nr 139 z 13 sierpnia 1923, s. 4.
Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci, realizowane w 2020 r. przez Andrzeja Niziołka
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
Andrzej Niziołek
Hana Lasman
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Projekt finansowany jako zadanie publiczne Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury w 2021 i 2025 r.