logo l

Historia siedmiorga dzieci chazana

Andrzej Niziołek

Książka o Sonnabendach ma opowiadać także o dzieciach Dawida i Friedy – siedmiorgu rodzeństwa, między którymi było aż dwadzieścia lat różnicy. O ostatnim pokoleniu poznańskich Żydów, których reprezentowali, ich życiu w przedwojennym mieście, a potem losie czwórki, która tak czy inaczej się uratowała i żyła dalej, z dala od Polski. 


Opowiadają o nich ich dzieci, wnuki chazana, zadając pytania o dziadka i rodziców, których za ich życia nie im zadać.

Gehenna Iziego

Najstarszym z dzieci Friedy i Dawida Sonnabendów był Izaak, Izi. We wspomnieniach – nie tylko członków rodziny – jawi się w młodości jako mężczyzna inteligentny, energiczny, przedsiębiorczy i działający dla dobra innych. Po skończeniu w 1928 roku niemieckiego gimnazjum męskiego im. F. Schillera zaagażował się w stworzenie organizacji, która skupiłaby młodzież żydowską w Poznaniu. Stało się nią ostatecznie bardzo popularne w międzywojennej Polsce syjonistyczne harcerstwo Ha-Szomer ha-Cair. Izi był liderem i charyzmatycznym przywódcą szmorów w mieście do około 1934 roku, wywierając wielki wpływ na postawy i wybory żydowskiej młodzieży Poznania.

W 1928 roku Izaak rozpoczyna studia medyczne na Uniwersytecie Poznańskim. Jako Żyd jest prześladowamy przez polskich studentów antysemitów, a jego studia przeciągają się, bo w ich trakcie pracuje zdobywajac pieniądze na czesne i starając się pomóc finansowo rodzicom. Według informacji jego rodziny Izi ukończył studia w Poznaniu. Ale z jego zachowanego indeksu wynika, że w 1934 roku raczej przerwał on naukę na uniwersytecie w Poznaniu. Według innych informacji przeniósł się wówczas na uniwersytet w Warszawie (lub w Wilnie). Na pewno po obronie pracy dyplomowej odbywa rok służby w wojsku polskim, i zaczyna staż oraz pracę w szpitalu żydowskim w Warszawie, robiąc równocześnie specjalizację z larynglogii. W 1938 roku żeni się z Felą Rekant, farmaceutką, którą poznał podczas studiów w Poznaniu.

Kiedy Hitler i Stalin dzielą między siebie Polskę, Izi z żoną znajdują się po stronie sowieckiej. Izi zostaje lekarzem w Sokółce między Białymstokiem a Grodnem. Nie może uciekać, kiedy Niemcy napadają na ZSRR – tuż przed ich wejściem do miasta w czerwcu 1941 roku rodzi mu się córka Ruth. A kilka dni później umiera Fela.

Po utworzeniu getta w Sokółce Izi, jako człowiek znający język i kulturę Niemców, zostaje ich tłumaczem. Potem trafia do getta w Białymstoku, gdzie z tych samych powodów zostaje kierownikiem Arbeitsamtu, urzędu pracy, odpowiedzialnym za wysyłanie Żydów do robót na zlecenie Niemców. Gdy w 1943 roku getto jest likwidowane, Izi zostaje przewieziony do więzienia w Grodnie. Przechodzi następnie przez obozy koncentracyjne w Stutthof i w Auschwitz, gdzie jest polskim lekarzem, pomocnikiem niemieckich obozowych lekarzy. Zostaje wyzwolony przez Amerykanów w połowie kwietnia 1945 roku w obozie Bergen-Belsen w północnych Niemczech.

W 1945 roku bracia Izi i Rafi odnajdują się w Szwecji. Izi żeni się tam powtórnie – z kuzynką swojej pierwszej żony Malą. Zbliżyli się do siebie podczas wojny, tworząc – raz z Rafim, panią Chają Kapłan, która opiekuje się Ruth oraz jej córką Rachelą – fikcyjną wobec Niemców rodzinę, która wspólnie przechodzi przez więzienia. Mala z pani Kapłan i jej córką również trafiają do Auschwitz. Zostają rozdzieleni zanim nadejdą Rosjanie – Izi zostaje  wcześniej wywieziony w głąb Niemiec, a Mala w styczniu 1945 roku wyrusza z obozu na zachód w marszu śmierci.

Pod koniec 1946 roku Mala i Izaak Sonnabendowie emigrują do Australii. 

Izi umiera w 1991 roku w Sydney.

Alija Nehamy

Mimo, że całe rodzeństwo Sonnabendów myśli o aliji, czyli emigracji do Erec Israel, Ziemi Izarela – przed wojną robi ją tylko najstarsza córka kantora, Nechama. W 1935 roku, ciągnięta z jednej strony przez listy wysyłane do niej z Palestynie przez zainteresowanego nią chłopaka Chaskiela, z drugiej strony wypychana przez złe ralacje, jakie utrzymuje ze swoją macochą, najmniej zaś chyba kuszona przez ideologię budowy państwa dla Żydów – osiedla się w jednym z kibuców. Ale życie w komunie jej nie odpowiada, dość szybko opuszcza kibuc i zaczyna uczyć się w szkole rolniczej w Afuli. Tam poznaje Waltera Herza, emigranta z nazistowskich Niemiec, później dyrektora ośrodków dla dzieci niedorozwiniętych, z czasem jej męża.

Nehama jest inna od rodzeństwa, bardziej uduchowiona, interesuje się tematami reliijnymi i filozoficznymi, zwłaszcza antropozofią. Ciężko pracuje przez całe życie i wciąż czyta, jest samoukiem.

To z listów do Nani, pisanych przed wojną przez kantora, jego żonę, rodzeństwo oraz różnych krewnych, można dużo dowiedzieć się o poznańskiej rodzinie Sonnabendów.

Nehama umiera w 2007 roku w moszawie Jesodot w Izraelu.

Hachszara Adiego

Adolf Abraham – bo takie imiona zostały mu nadane po urodzeniu – podobnie jak Izi chodził do gimnazjum Schillera w Poznaniu (dziś to budynek liceum im. Paderewskiego) i jak sam mówił, był ostatnim Żydem, który w 1938 roku zdał w nim maturę. A zarazem w tych latach jedynym uczniem w szkole, który nosił imię Adolf. Akurat, pech, nosił to imię Żyd.

Decydujące dla całego jego życia okazało się członkowstwo w Ha-Szomer ha-Cair, do którego należał od dziesiątego roku życia. Z powodu zaangażowania w działalność szomrów powtarzał nawet jedną z klas. I bardzo wcześnie zaczął marzyć o aliji do Palestyny, do kibucu, tak jak zrobiła to jego starsza siostra. Dlatego mimo nadziei rodziców odmówił pójścia na studia. Bał się powtórzyć wybory Iziego, który będąc syjonistą postanowił studiować w Polsce, a potem samo życie: mozolne lata nauki, by zostać lekarzem, poznanie dziewczyny, małżeństwo, praca – uniemożliwiły mu realizację jego młodzieńczych ideałów.

Po zdanej maturze Adi, pewny swojego wyboru, jedzie do Grodna na hachszarę, czyli przygotowanie do życia w kibucu i ciężkiej pracy fizycznej na polu. I tam, z dala od Poznania, zastaje go wybuch wojny. Wielu jego przyjaciół stara się wówczas wrócić do swoich rodzin, ale Adi, choć też pyta siebie, co ma zrobić, ostatecznie nie próbuje przedostać do Poznania. Jego pragnienie wyjazdu z Polski do Palestyny jest zbyt mocne. W listopadzie 1939 roku przechodzi nielegalnie przez świeżo utworzoną granicę między oddaną Litwie Wileńszczyzną a Rosją Sowiecką i trafia do Wilna i wciąż jeszcze niepodległą Litwę. Tam nawiązuje kontakt z rodzicami i rodzeństwem, którzy po wywózce z Poznania schronili się w Warszawie.

W lutym 1940 roku Adi zdobywa papiery umożliwiajace mu oficjalny wyjazd do Palestyny, ale dociera tam dopiero po ponad roku, w połowie marca 1941. Po zajęciu w czerwcu 1940 roku Litwy przez Armię Czerwoną spędza w Związku Radzieckim osiem miesięcy, szukając w Moskwie możliwości wyjazdu na Bliski Wschód. Do Erec Israel dociera poprzez Turcję, podróżując z przyjaciółmi i z Blumą Gurtenberg, swoją młodą, poznaną na hachszarze, żoną. Osiedlają się w kibucu Eilon pod libańską granicą. Przez kolejnych kilkadziesiąt lat Adi jest tam rolnikiem, pełniąc różne funkcje, potem dyrektorem przedsiębiorstwa odpowiedzialnego za maszyny rolnicze obsługujące kilka sąsiednich kibuców.

Abraham Avnet (po wojnie przestaje używać imienia Adolf, a na przełomie lat 60. i 70. XX wieku zmienia nazwisko na Avnet) był jedynym z rodzeństwa, który po 1989 roku dwukrotnie odwiedził Poznań. Był też inicjatorem i liderem powstania Ziomkowstwa Żydów Poznańskich w Izraelu, które w 1992 roku zorganizowało ich światowy zjazd w Tel Awiwie, potem umieściło w Yad Vashem tablicę upamiętniającą istnienie poznańskiej gminy, a w 1994 roku wydało pamiątkową książkę Poznań – Memories.

Adi zmarł w kibucu Eilon w 1995 roku.

Ucieczki Rafiego

Rafi to jedyny członek rodziny Sonnabendów, który był z rodzicami i młodszym rodzeństwem, kiedy poznańskich Żydów wywożono do Ostrowa Lubelskiego, a później dwa i pół roku mieszkał z rodzicami w Warszawie, i przeżył. W getcie był rikszarzem, na wszelkie sposoby starając się coś zarobić, by utrzymać przy życiu głodujących rodziców, babcię i rodzeństwo. Z czasem został wcielony do komanda Żydów pracujących poza gettem.

Gdy w lipcu 1942 roku rozpoczęła się wielka akcja likwidacyjna getta, Rafi pracował poza nim, ale zdołał wrócić i widział jeszcze rodziców, braci i siostrę czekających na wejście na Umschlagplatz. Ojciec zauważył go wtedy i ręką dał mu znak, by nie próbował do nich dołączyć.

Po wywózce bliskich do Treblinki Rafi uciekł z getta. Parę tygodni, unikając ludzi szedł do Białegostoku, gdzie w getcie, jak wiedzieli, był Izi. Dotarł tam tak wycieńczony, Izi musiał ratować jego życie. Trzymając się razem przeszli przez więzienia w Grodnie i Łomży. Kiedy w listopadzie 1943 roku Niemcy postanowili wywieźć z tego ostatniego miejsca więźniów do obóz Stutthof, Izi i Raffi znaleźli się w jednym wagonie. Rafi razem z paroma innymi osobami postanowili uciec. Wyłamali deski, którymi zabito w wagonie małe okienko i kolejno wyskakiwali. Rafi naciskał, by Izi skakał z nimi, ale ten odmówił.

Była wczesna zima i Rafi, ukrywając się i wędrując polami z dala od ludzi, przez parę tygodni ponownie szedł pod Białystok. Poznał tam na wsi pewnego Polaka i liczył, że go ukryje. Przeszedł paręset kilometrów, ale jakimś cudem dotarł do celu i Polak rzeczywiście go ukrył. Siedząc przez kilka miesięcy w kryjówce pod klepiskiem jego chlewa, doczekał nadejścia Armii Czerwonej.

Szukajac śladów bliskich, którzy mogli ocaleć, Rafi po wojnie wraca na chwilę do Poznania. Ich dom na rogu Stawnej i Szewskiej stoi nienaruszony, ale śladu po Izim czy ktrymś z młodszych braci lub siostrze, którzy mogliby ocaleć, nie znajduje. Wyjeżdża wówczas z Malą, z którą się odnaleźli, podając się za rodzeństwo do Szwecji.

Tam Rafi poznaje dziewczynę z Hannoweru, Mali Federman. Pobierają się i w 1949 roku emigrują do Izraela. Rafi, złota rączka, który w Poznaniu poszedł po szkole powszechnej nie do gimnazjum tylko do szkoły zawodowej, pracuje jako ślusarz pod Hajfą. Wkrótce stryj Heinrich, burmistrz powstającego na południu Aszkelonu, ściąga go do tego miasta, oferując mieszkanie i pracę.

Rafi nie będzie chciał pamiętać o przeszłości. Kiedy o niej opowiada, w nocy wszystko do niego wraca i krzyczy przez sen. Umrze pierwszy z rodzeństwa, w 1986 roku.

Najmłodsi Rosi, Żejmi i Naftali

Żejmi, czyli Jakow James, musiał był szczególnym człowiekiem. Został zapamiętany jako chłopak skory do różnych pomysłów i żartów, a zarazem bardzo inteligentny, inny od reszty rodzeństwa. Ale na czym ta szczególność polegała?

Wywieziony do Treblinki osiemnastoletni Żejmi miał nie zginąć od razu, wzięty przez Niemców do więźniarskiej obsługi obozu. I miał brać udział w powstaniu w Treblince. Tak mówili Izi i Adi, ale skąd o tym wiedzieli?

W początkach lipca 1942 roku Naftali obchodził w getcie swoją bar micwę, o której przeprowadzenie, nawet w warunkach getta, zadbał Dawid. W prezencie dostał pół bochenka chleba, zeszyt i ołówek, które zdobył Rafi. A już 22 lipca zaczęła się wielka akcja likwidacyjna getta i trzynastoletni chłopak razem z rodzicami został wywieziony na śmierć w Treblince.

A Rosi, ich siostra, która w maju 1942 roku skończyła dwadzieścia lat? Musiała już pracować, musiała jakaś być. Zaradna, przerażona, zdeterminowana? Rodzeństwo, które przeżyło, prawie nic o niej nie opowiadało. Biała plama.

Trzecie pokolenie

Yaacow i Nitza, Ruti i Chazi, Amos i Schlomit, Natan i David, Elaine i Scharon, Monique i Lavrence, Leah i Aya, Harold I Olivia... To oni, wnuki chazana lub jego rodzeństwa, opowiadają nam te i inne historie, sami odkrywając rzeczy, o których wcześniej nie słyszeli. Jedni do niedawna mieli do przesłżości swojej rodziny obojętny stosunek, inni zbierają te informacje od dawna i niedawno odwiedzili już Poznań chcąć poznać miejsce, skąd wyszli ich rodzice. To najprawdopodobniej ostatnie pokolenie potomków polskich i poznańskich Żydów, które jeszcze interesuje się korzeniami swoich rodzin. Ich dzieci i wnuki – pra i praprawnuku chazana, mają już takich splątanych korzeni w drzewach swoich przodków wiele: jedne sięgają Polski, inne Iraku albo Maroka, jeszcze inne Francji, RPA, Niemiec... Izraelczycy powoli tracą obywateli należących do jakichś grup o jednej domiującej historii pochodzenia.

Dlaczego się oglądają? O co pytają? Czego szukają? Co odkrywają? Polscy, poznańscy Żydzi właściwie już odeszli. I my, dzisiejsi mieszkańcy Poznania i oni, ich potomkowie a dzisiejsi mieszkańcy Izraela i innych zakątków świata, cofamy się do tych samych światów i w te same miejsce, by coś poznać, odkryć, dowiedzieć się. Ale pewnych historii coraz mniej w ich opowieściach.

Współcześni Sonnabendowie pytający o historię swojej rodziny. To też powinno być tematem tej książki.

Dzieci Dawida Sonnabenda. Od lewej: Izi, Nani, Adi, Rafi, Rosi, Żejmi i Naftali, przed 1935. Fotografia ze zbiorów Schlomit Zender

Może cię zainteresować również

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Projekt finansowany jako zadanie publiczne Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

Kontakt

  • Andrzej Niziołek

  • Hana Lasman

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Kultura w sieci w 2020 r.

© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.