Kiedy Żyd Moritz Baschwitz został w 1906 roku wybrany na członka dozoru szkolnego w katolickiej szkole w Wójcinie koło Strzelna, wywołało to wśród Polaków wielkie poruszenie. Prasa inowrocławska i regionalna głośno debatowała, jak to możliwe, że w dozorze szkoły katolickiej może znajdować się starozakonny. Jeśli gdzieś na świecie jest to możliwe, dodawano, to tylko w Prusach.
Opowiem dziś o kamienicy, chyba najokazalszej pod względem wielkości i niegdysiejszych standardów jej mieszkań, położonej w Strzelnie przy ul. Powstania Wielkopolskiego pod numerem 12, a przed wojną numerem 9. Jej okazałość i dawne dostojeństwo podkreślają wysokie piwnice, trzy kondygnacje oraz frontowy pas poddasza z ceramicznym, mansardowym zadaszeniem. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że kamienica została wystawiona w stylu modernistycznym, który zrodził się na przełomie XIX i XX wieku, kiedy jeszcze kwitła secesja, ale pod wpływem krytyki nadmiaru zdobień i zastosowania ornamentu w architekturze. Obecnie kamienica stanowi mienie Gminy Strzelno, a jej wygląd pozostawia wiele do życzenia - niemniej dawne dostojeństwo nadal w niej tkwi. Wrażenie robi także trzykondygnacyjna oficyna sąsiadująca z nią od podwórza.
Kamienica została wybudowana w 1910 roku, a jej inwestorem był bogaty Żyd Moritz Baschwitz. Usytuowana została na części parceli należącej niegdyś do sąsiedniej posesji budowniczego Wawrzyńca Szudy, którą ten odsprzedał, a następnie na zlecenie Baschwitza wystawił na niej budynek, który opisuję. Zamieszkała w nim rodzina Moritza oraz lokatorzy o bardziej zasobnym portfelu. Wśród tych ostatnich był Wincenty Szklarski, w latach międzywojennych inspektor skarbowy na powiat strzeleński, a następnie wysoki rangą urzędnik skarbowy w powiecie mogileńskim.
Kamienica postawiona w Strzelnie w 1910 roku dla bogatego kupca Moritza Blaschwitza
Rodzina Baschwitzów była wyznania mojżeszowego i pochodziła z Wójcina. Antenat wilczyńskiej gałęzi rodu, Aron Baschwitz, prowadził tam karczmę z zajazdem i wyszynkiem oraz szeroko pojęty handel. Wójcin był miejscowością graniczną, znajdowało się w nim przejście graniczne z zaborem rosyjskim, tzw. „cło”, więc takie usytuowanie interesu sprzyjało pomnażaniu zasobów finansowych Baschwitzów i ostatecznie sprawiło, że Moritz przeniósł się do Strzelna. Od początku pozycja społeczna tej rodziny była ugruntowana, zaś oni sami - podobnie jak pozostali miejscowi Żydzi - dalecy byli od zachowań ortodoksyjnych Żydów.
Baschwitzowie pochodzili z Witkowa. Tam Aron, syn Osche Baschwitza i Peroli Koinskiej, w 1874 roku w wieku 28 lat poślubił swoją rówieśniczkę Frommet Fuchs. Z tego co udało mi się ustalić małżonkowie mieli synów Richarda i Moritza oraz córki Paulę i Emme, i byli jedynymi Żydami w Wójcinie, gdzie zamieszkali. Interesujący nas kupiec Moritz Baschwitz ożenił się z Julie Fischer z Pleszewa. Małżonkowie mieli syna Martina.
Mieszkając jeszcze w Wójcinie Moritz został w 1906 roku wybrany do dozoru szkolnego, co wywołało poruszenie Polaków. W prasie inowrocławskiej i regionalnej głośno zastanawiano się, jak to możliwe, że w dozorze szkoły katolickiej znajduje się Żyd – i dodawano, że tak może się dziać tylko w Prusach. W jego obronie musiał stanąć dziedzic Ignacy Skrzydlewski, który napisał: …znam go od dziecka, jest to prawy człowiek, wychowany w tutejszej szkole. Ojciec Jego i On płacą do tutejszej szkoły podatki szkolne i ponoszą ciężary, a biorą towary obydwoje i robią zakupy u kupca, znanego Polaka [Pińkowskiego – MP.] w Strzelnie.
W rok później dowiadujemy się zresztą, że sprawa nagonki na Baschwitza była trochę przesadzona, gdyż jedna z córek Arona Baschwitza, siostra Moritza Paula, przeszła na katolicyzm przybierając imię Helena i wyszła za mąż za Henryka Hęclewskiego, syna miejscowego włościanina Stanisława.
Moritz Baschwitz należał wśród mieszkańców Wójcina do nielicznych, którzy posiadali umiejętność biegłego posługiwania się rachunkami i porozumiewania się w kilku językach. Mówił nie tylko po hebrajsku i w jidysz, ale także po niemiecku, polsku i rosyjsku. Uzupełniając jeszcze wiedzę o Baschwitzach trzeba dodać, że Siostra Moritza Emma, ur. w 1875 roku, w 1897 roku poślubiła w Strzelnie starszego o siedem lat Carla Barucha (syna Lewina i Rossali Koppel). Ponad 40 lat później Emma zginęła w obozie w Terezinie na terenie Protektoratu Czech i Moraw.
W Wójcinie Moritz Baschwitz zajął się handlem żywcem wołowym, a jego przenosiny do Strzelna oznaczały rozwinięcie tego interesu do znacznych rozmiarów. Skupował bydło, szczególnie z majątków ziemskich i dostarczał je do ubojni wielkomiejskich, skąd tzw. ćwierci wołowe trafiały do dużych zakładów mięsnych produkujących także na eksport. W okresie międzywojennym, już w Polsce, taki eksport nadal trafiał także Niemiec, m.in. do Berlina. Z czasem Moritz zajął się również pośrednictwem w handlu nieruchomościami i grał na giełdzie, czerpiąc korzyści z papierów wartościowych oraz z dywidend od akcji wielkich spółek kapitałowo-przemysłowych. Kolejną dziedziną, którą zajął się Baschwitz, był wynajem apartamentów znajdujących się w jego nieruchomościach oraz mieszkań czynszowych w oficynach.
Prasa przedwojenna pełna jest ogłoszeń o pośrednictwie, jakim parał się Moritz. W roku 1927 miał do zbycia na dogodnych warunkach dobre gospodarstwa liczące od 40 do 400 mórg usytuowane w Strzelnie przy szosie i stacji. Ogłoszenia te podpisywał: M. Baschwitz. Strzelno, Młyńska 125. Telefon 62. W 1928 roku oferował 50-morgowe gospodarstwo przy szosie, 5 km od stacji kolejowej i określał, że ziemia jest pszenno-żytnia, a sprzedaż dotyczy także żywego i martwego inwentarzem – wszystko za cenę 30 tys. zł. Zdarzało się, że na to jego pośrednictwo spoglądano przysłowiowym złym okiem. Na przykład kiedy w 1933 roku pośredniczył w sprzedaży w Chełmcach w pow. mogileńskim gospodarstwa, które z rąk polskich przeszło w ręce niemieckie - tak opisała tę transakcję ówczesna polska prasa: Sprzedawczykiem okazał się właściciel zagrody 60-morgowej Kotwica w Chełmcach. Za pośrednictwem żyda ze Strzelna, Baschwitza sprzedał Niemcowi Herterowi z Kobylnicy jedno z najpiękniejszych gospodarstw w tej wiosce. W 1937 roku Moritz posiadał w ofercie z kolei 300 mórg ziemi pszenno-buraczanej z dobrymi zabudowaniami i kompletnym inwentarzem. Za całość żądał przedpłaty w wysokości 50 tys. zł., pozostała kwota miała być rozłożona w ratach.

Ogłoszenie Moritza Baschwitza zamieszczone w gazecie "Orędownik" nr 12 z 1930 roku
O Baschwitzach w międzywojennym Strzelnie nie wiemy zbyt wiele. Szczątkowe informacje dotyczą tylko udziału Moritza w życiu społecznym miasta. Np. znalazłem informację, że był on członkiem Klubu Kręglarzy w Strzelnie, dość dobrze notowanym w sportowym rankingu. W 1928 roku po dwutygodniowym „kulaniu” zajął 3 miejsce. Z innej informacji wiemy, że ktoś rzucił kamieniem w zamknięte okno biura Baschwitza. Pomieszczenie znajdowało się na parterze kamienicy od strony ulicy, a kamień rozbił szyby, zranił handlarza i uszkodził meble.
Syn Moritza, Marcin (Martin) Baschwitz urodził się w 1909 roku w Wójcinie. Parał się kupiectwem, współpracując z ojcem. Ożenił się z córką bogatego kupca i handlarza Ludwika Lippmanna Theą, urodzoną w 1909 roku, kobietą – jak wieść niesie – nadzwyczajnej urody. Jedna z informacji jaką uzyskałem głosi, że wyswatali ich rodzice obojga, aby doprowadzić do połączenia się obu majątków. Po ślubie tej pary powszechnie uznawano ich za najbogatszych ludzi w międzywojennym Strzelnie. Młodzi wg jednej informacji zamieszkali w okazałej kamienicy obok rodziców Marcina, przy obecnej ulicy Powstania Wielkopolskiego 12 – wg innej, usłyszanej od jednego z sędziwych mieszkańców Strzelna, młode małżeństwo mieszkało w domu rodziców Thei przy ulicy Szkolnej (narożnik ze Ściankami, na I piętrze). Marcin i Thea mieli dwójkę dzieci: Manfreda ur. w 1933 i Ewę ur. w 1935 roku.

Ul .Powstania Wielkopolskiego (nazwa współczesna) w Strzelnie, pocztówka z ok. 1910 roku
27 grudnia 1933 roku do strzeleńskiego rejestru handlowego prowadzonego przez miejscowy Sąd Grodzki wpisano na stronie 5 informację o kontrakcie spółkowym zawartym w Kancelarii Notarialnej Dra Koehlera i powołującym do życia spółkę: „Ludwik Lippmann spółka z ograniczoną poręką z siedzibą w Strzelnie”. Przedsiębiorstwo miało zajmować się handlem (tak kupnem jak sprzedażą) ziemiopłodów, zboża, sztucznych nawozów, nasion, paszy, opału oraz wszelkimi zapotrzebowaniami rolniczymi. Kapitał zakładowy spółki wynosił 20 000 zł, a jej kierownikami byli Ludwik Lippmann i jego zięć Martin Baschwitz, obaj kupcy w Strzelnie, „którzy niezależnie jeden od drugiego firmę podpisują”. Zapis ten świadczy o tym, że to zięć Lippmanna, a nie jego dzieci, był potencjalnym spadkobiercom jego interesów.
Żywot Baschwitzów z linii strzeleńskich zakończył się tragicznie. Po raz pierwszy o ich istnieniu dowiedziałem się w latach 70. minionego stulecia, podczas rozmów z wujkiem Marianem Strzeleckim. Ale tym dotychczas nieznanym źródłem dotyczącym Żydów strzeleńskich są przypiski metrykalne pochodzące z lat 60., dotyczące umiejscowienia zgonu rodziny Baschwitzów w aktach USC Strzelno. Na ten trop naprowadziła mnie w latach 80. XX wieku kierowniczka USC. W aktach tych jest mowa o śmierci całej rodziny Marcina Baschwitza. Marcin oraz jego dzieci: Manfred i Ewa zginęli w bliżej nieznanych okolicznościach już w 1939 roku. Thea Baschwitz, żona Marcina, według zeznań jej brata Maxa Lippmanna, została zamordowana w Treblince w 1942 roku.
Wszyscy Żydzi, którzy byli w mieście w momencie wybuchu II wojny światowej, zginęli. Prócz czworga osób z rodziny Baschwitzów znamy losy zaledwie paru innych strzeleńskich Żydów. Leo Lippmann kupiec urodzony w Strzelnie w 1873 roku, ożeniony z Selmą, brat Ludwika - ojca Thei i Maxa - został zamordowany w roku 1944 w Buchenwaldzie. Miał wówczas 71 lat. Z kolei Ludwik Lippmann urodzony w Strzelnie w 1880 roku, żonaty z Martą z domu Krushka, został zamordowany w 1941 roku w Piotrkowie. Żona Ludwika Marta Lippmann, urodzona w Powidzu w 1882 roku, została zamordowana w Treblince w 1942 roku. Ofiarą Holokaustu był również Izydor Lewin, urodzony w Strzelnie w 1875 roku, maż Rozalii. Był on kupcem i został zamordowany w KL Auschwitz-Birkenau w wieku 75 lat.
Podczas okupacji kamienica Baschwitzów była zamieszkała przez Niemców i Polaków. Powojenna historia kamienicy łączy czas przedwojnia i współczesności. W domu nadal są mieszkania i nadal robi on w niewielkim Strzelnie wrażenie – potrzebuje jednak remontu, o czym świadczą choćby łuszcząca się farba i tynk na elewacji.
Tekst został opublikowany w ramach projektu rozbudowy portalu „Chaim/Życie” w roku 2025 wspartego finansowo przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego i realizowanego przez Fundację Tu żyli Żydzi.
Dziękujemy Marianowi Przybylskiemu za zgodę na publikację jego artykułu na portalu Chaim/Życie. Ukazał się on 4 października 2021 roku pt. „Spacerkiem po Strzelnie – cz. 155 Ulica Powstania Wielkopolskiego 7”, na jego blogu https://strzelnomojemiasto.blogspot.com.
Autorem wszystkich zdjęć jest Heliodor Ruciński ze Strzelna. |
Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci, realizowane w 2020 r. przez Andrzeja Niziołka
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
Andrzej Niziołek
Hana Lasman
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Projekt finansowany jako zadanie publiczne Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury w 2021 i 2025 r.