logo l

Z Wągrowca do Berlina i Chicago

Sebastian Chosiński, Danuta Chosińska, Marcin Moeglich

Miłośnicy historii i regionaliści z Wągrowca we wspólnych działaniach z młodzieżą z liceum zmierzyli się kilka lat temu z żydowską i niemiecką przeszłością swojego miasta. Efekty tej pracy były różnorakie - otwarcie wystawy poświęconej Żydom z Wągrowca, ustawienie tablicy informacyjnej przy lapidarium na terenie cmentarza żydowskiego, wydanie broszury poświęconej historii tutejszych Żydów. Materiały i informacje do niej autorzy zbierali w polskich i zagranicznych archiwach. Publikuję wybrane fragmenty tej publikacji. Całość broszury jest dostępna na stronie w postaci pdf.


Gmina żydowska w Wągrowcu

W dawnej, przedrozbiorowej Rzeczypospolitej właścicielem Wągrowca był opat klasztoru cystersów. Z tego powodu w mieście mogli na stałe mieszkać jedynie katolicy. Żydzi nie tylko nie pozwalano osiedlać się tutaj, ale zakazano im również działalności handlowej. Dopiero w 1730 roku opat Andrzej Skaławski wydał edykt, na mocy którego kupcy żydowscy podlegający synagodze margonińskiej i chodzieskiej otrzymali pozwolenie na wystawianie swoich towarów podczas targów i jarmarków (chodziło głównie o wyroby sukiennicze). Warunkiem, który musieli spełnić, było opuszczenie miasta przed zachodem słońca.

W II połowie XVIII wieku dawne prawa uległy złagodzeniu i w Wągrowcu pojawili się pierwsi żydowscy mieszkańcy. Przełom nastąpił jednak dopiero po rozbiorach Polski i przejęciu miasta przez króla pruskiego. O ile w 1793 roku w Wągrowcu było tylko 28 Żydów, to na początku XIX wieku ich liczba przekroczyła 130 osób, a w połowie tego stulecia wzrosła do ponad pół tysiąca. Żydowscy osadnicy przybywali do Wągrowca głównie z sąsiednich miast – Rogoźna, Margonina, Skoków oraz Gołańczy. Kolejne etapy rozwoju gminy żydowskiej w Wągrowcu wyznaczają takie przedsięwzięcia, jak założenie cmentarza (około 1800-1802), budowa synagogi (1807) i założenie jesziwy (1845).

ulica Szeroka Wągrowiec sklep Rothamannów

Ulica Szeroka w Wągrowcu, po prawej stronie za markizami widać sklep Rothamannów

Wągrowieccy Żydzi w Berlinie

Żydowscy absolwenci Gimnazjum pochodzili zarówno z rodzin zasymilowanych, świeckich, jak i religijnych; ci pierwsi często uważali się za Niemców. Udając się na studia, wyjeżdżali przede wszystkim do położonych najbliżej ośrodków uniwersyteckich, czyli Berlina i Wrocławia. Nie brakowało wśród nich osób, które wybiły się ponad przeciętność.

Upadek Cesarstwa (tak zwanej II Rzeszy), spowodowany klęską w pierwszej wojnie światowej, zapoczątkował stopniową zmianę nastawienia społeczeństwa niemieckiego wobec Żydów. Odpowiedzią stała się ściślejsza integracja środowisk żydowskich; powstawały nowe bądź intensyfikowały swoje działania już funkcjonujące stowarzyszenia i fundacje. Od 3 grudnia 1911 roku istniało w Berlinie, mające siedzibę przy Schönhauser Allee 130, Verein der Wongrowitzer (Stowarzyszenie Wągrowczan), któremu przewodniczyli lekarz Salomon Rothmann i bankier Adolph Daust. Pielęgnowało ono miłość do ziemi wągrowieckiej jako „małej ojczyzny”, udzielało wsparcia wciąż mieszkającym tam rodakom, współfinansowało instytucje kulturalne.

Daust, urodzony w Wągrowcu 1 listopada 1855 roku, opuścił miasto w młodości, później przebywał we Francji, Anglii, na dłużej osiadł w Stanach Zjednoczonych, gdzie nawiązał kontakt z potentatem w branży meblarskiej, mieszkającym w Chicago Solomonem Karpenem. Przekonał go do stworzenia Wongrowitzer Hilfsfond (Wągrowieckiego Funduszu Pomocowego), który w okresie powojennym pomagał Żydom wągrowieckim. Kres istnieniu stowarzyszenia położyło dojście do władzy nazistów. Daust nie dożył tego momentu, zmarł 18 stycznia 1932 roku, a podczas jego pogrzebu na berlińskim cmentarzu Weißensee mowy wygłosili między innymi Rothmann oraz przedstawiciele pokrewnych organizacji żydowskich – Poznańskiego Stowarzyszenia Ojczyźnianego oraz Stowarzyszenia Skoczan.

Wśród elity intelektualnej Berlina

W II połowie XIX i na początku XX wieku wielu wągrowieckich Żydów, udając się na studia bądź w poszukiwaniu lepszego życia, opuszczało miasto na zawsze. Niektórzy, jak rodziny Karpenów i Daustów, emigrowali do Stanów Zjednoczonych; większość osiedlała się jednak w Berlinie, ewentualnie trafiała tam, nie znalazłszy wcześniej szczęścia w innych miejscach Niemiec (lub Europy). Byli wśród nich zarówno robotnicy, jak i inteligencja – ludzie świetnie wykształceni i uzdolnieni, którzy tworzyli berlińską elitę. Przechodząc proces asymilacji, stawali się – przynajmniej we własnym wyobrażeniu – Niemcami. Chociaż zdarzało się, że po latach wracali do swych żydowskich korzeni, odkrywali je na nowo, stając się niekwestionowanymi autorytetami w środowisku. Do takich osób należeli na przykład bracia Ludwig i Siegfried Chodziesnerowie oraz Ephraim Pinczower.

Ludwig Chodziesner urodził się w 1861 roku w Obrzycku, Siegfried natomiast jedenaście lat później w Dobiegniewie. Ich rodzice byli prostymi ludźmi, ojciec zajmował się handlem obwoźnym. Oszczędzał, aby wykształcić synów (był jeszcze trzeci chłopiec – Max, starszy o trzy lata od Siegfrieda), zależało mu bowiem, aby mieli łatwiejsze życie niż on. Ludwiga wysłał na naukę do Gimnazjum w Wągrowcu, gdzie mieszkała siostra jego żony. Po latach najstarszy z Chodziesnerów tak wspominał ten okres: „Siedem lat żyłem w tym miasteczku. Tu z chłopca stałem się młodzieńcem, a z młodzieńca mężczyzną. (…) tu pisałem pierwsze wiersze, tu poznałem świat Hellenów i bogactwo niemieckich pisarzy i myślicieli. Pomieszczenia szkoły znajdowały się w klasztorze cysterskim, gdzie siedzibę miał również sąd powiatowy. Obok wznosił się kościół klasztorny z wirydarzem. Całość otoczona wysokim murem, robiła na mnie, choć nie miałem ku temu skłonności, romantyczne wrażenie”.

Z Wągrowca Ludwig Chodziesner wyjechał do Berlina, gdzie ukończył studia prawnicze; kancelarię prowadził do spółki z wpływowym adwokatem, radcą Maxem Wronkerem. Z czasem stał się prawdziwą gwiazdą berlińskiej palestry; brał udział w najgłośniejszych procesach obyczajowych epoki Cesarstwa i Republiki Weimarskiej: walczył o uznanie praw do spadku syna hrabiny Izabeli Kwileckiej (1903), bronił oskarżonego o homoseksualizm księcia Filipa Eulenburga, bliskiego przyjaciela cesarza Wilhelma II (1907), prowadził sprawę rozwodową przyszłego ambasadora Niemiec w Związku Radzieckim, hrabiego Friedricha von Schulenburga (1910).

Ludwig czuł się Niemcem, mocno więc przeżył represje, jakie spotkały go po dojściu do władzy Hitlera – skreślenie go w 1936 roku, po czterdziestu pięciu latach praktyki, z listy adwokatów (co było równoznaczne z zakazem wykonywania zawodu) czy zmuszenie do sprzedaży za bezcen okazałego domu w modnej dzielnicy West End. Wtedy też zwrócił się ku Bogu; w 1939 roku pisał w liście do młodszej córki Hilde Wenzel: „W piątek wieczór pierwszy raz po sześćdziesięciu latach byłem w synagodze”. Po przymusowej przeprowadzce i dokwaterowaniu lokatorów gnieździł się ze swoją córką, poetką Gertrud Kolmar, w jednym pokoju. Starał się zachowywać pozory normalności, ale z czasem było o to coraz trudniej. We wrześniu 1942 roku został deportowany do obozu koncentracyjnego Theresienstadt (w Protektoracie Czech i Moraw), gdzie zmarł 13 lutego 1943 roku (Gertrud przeżyła go o niespełna miesiąc).

Siegfried Chodziesner miał więcej szczęścia; po wydarzeniach „Nocy kryształowej” wraz z rodziną wyemigrował – via Włochy – do Urugwaju, gdzie zmarł w 1948 roku. W czasach berlińskich dał się poznać nie tylko jako wzięty prawnik, ale także społecznik – członek zarządu Instytutu Seksuologicznego Magnusa Hirschfelda i obrońca praw osób homoseksualnych. Działał również w Komitecie Naukowo-Humanitarnym, gdzie współpracował z innym wągrowczaninem, lekarzem Maxem Tischlerem. Wraz z Siegfriedem do Ameryki Południowej wyjechał też trzeci z braci, radca prawny Max Chodziesner, który w 1931 roku znalazł się na liście sześćdziesięciu największych żydowskich osobowości Berlina, między innymi obok Alfreda Döblina, Liona Feuchtwangera oraz Alberta Einsteina.

Ephraim Pinczower (rocznik 1873) urodził się w Bytomiu na Górnym Śląsku; jego ojciec, Elieser Pinczower, mimo że był rabinem i nauczycielem we Wrocławiu, wysłał go do Gimnazjum w Wągrowcu, które Ephraim ukończył w 1895 roku. Rodzina należała do biednych, po zdaniu egzaminu dojrzałości musiał więc podjąć pracę zarobkową; pomocną dłoń wyciągnął do niego starszy brat, który przyjął go jako wspólnika w sklepie metalowym w Berlinie. Gdy stanął na nogi, podjął studia chemiczne w Heidelbergu, a następnie – dzięki pomocy finansowej zamożnej ciotki – medyczne w paryskiej Sorbonie. W 1907 roku obronił doktorat z medycyny. Przez lata prowadził w Berlinie praktykę lekarską, opublikował wiele książek i artykułów. Zasłynął jednak przede wszystkim jako posiadacz największej w całych Niemczech biblioteki literatury judaistycznej (ponad 12 tysięcy woluminów). Dom Pinczowerów stał się miejscem spotkań żydowskiej elity intelektualnej Berlina; znajdowała się w nim nawet synagoga. Ephraim należał do zarządu lub był członkiem wielu żydowskich stowarzyszeń i związków; biednym studentom fundował stypendia, a od młodych malarzy kupował obrazy. Zmarł na zawał serca, który był skutkiem choroby, jakiej nabawił się na froncie podczas pierwszej wojny światowej, w 1930 roku. Jego bibliotekę – wycenioną na 500 tysięcy marek – wykupił wydawca Otto Harrassowitz, w następnych latach uległa ona rozproszeniu. Wdowa po Pinczowerze, Paula Cono, zginęła w 1942 roku w obozie pracy przymusowej w Trawnikach na Lubelszczyźnie.

Solomon Karpen i jego bracia

Trudno byłoby wskazać przedsiębiorcę rodem z Wągrowca, który zrobił większą karierę w świecie niż Solomon Karpen. Stwierdzenie, że podbił on Amerykę (Stany Zjednoczone) – nie jest żadną przesadą. Urodził się 7 stycznia 1858 roku w Wągrowcu z ojca Moritza (1823-1886) i matki Johanny z domu Cohen (1835-1902). Był ich najstarszym dzieckiem i jednocześnie pierwszym z… dziewięciu synów (pozostali to w kolejności chronologicznej: Oscar, Adolph, Benjamin, Isaac, Michael, Wilhelm, Leopold oraz urodzony już po drugiej stronie Atlantyku Julius). W Wągrowcu Karpenowie mieszkali w domu przy obecnej ulicy Przemysłowej, niedaleko od Rynku; na jego tyłach Moritz Karpen prowadził skromny warsztat meblarski.

Wagrowiec 3

Solomon Karpen

Kiedy Solomon miał czternaście lat, jego rodzice podjęli decyzję o emigracji – przez Berlin dotarli do Londynu, a następnie Glasgow, skąd odpłynęli do Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie osiedlili się w Chicago, gdzie w 1880 roku Solomon – do spółki z młodszym bratem Oscarem – założył firmę S. Karpen & Bros. Wyspecjalizowała się ona w produkcji mebli tapicerowanych. Na początku XX wieku stała się w tej dziedzinie największym producentem w świecie. W tym czasie zatrudniała nawet siedmiuset pracowników; gdy otwarto dwie kolejne fabryki, ich liczba wzrosła nawet do tysiąca ośmiuset. Meble wyprodukowane przez fabrykę Karpenów do dzisiaj znajdują się zapewne w niejednym amerykańskim domu, jak również na Kapitolu, w siedzibie Senatu, ponieważ zamówienia na nie składał także Kongres USA.

Dzięki swej zaradności i talentowi Solomon (wraz ze swoimi braćmi) został multimilionerem. Główna siedziba firmy mieściła się w okazałym wieżowcu w centrum Chicago, który Karpenowie kupili w 1895 roku, zlecając od razu jego przebudowę architektom z Hessenmueller & Meldahl, aby uczynić go jeszcze bardziej reprezentacyjnym i funkcjonalnym. Meble tapicerowane były w tamtym czasie innowacją i, jak w przypadku każdego wynalazku, bracia postanowili chronić ich produkcję. W 1887 roku w Urzędzie Patentów Stanów Zjednoczonych opatentowali sofę, a w 1902 roku – specjalny materac, jakim pokrywano kanapy i fotele. Solomon nie ograniczał się jednak tylko do mebli: w późniejszych latach produkował systemy do suszenia drewna oraz klimatyzacji pomieszczeń fabrycznych, miał też swój udział w stworzeniu redmanolu (rodzaju plastiku) wykorzystywanego między innymi do produkcji fajek.

Solomon Karpen nigdy nie zapomniał, skąd się wywodził. Nie tylko utrzymywał kontakty z innymi wągrowieckimi Żydami, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, ale po pierwszej wojnie światowej wspomagał nawet tych rodaków, którzy pozostali w Wągrowcu. Był członkiem honorowym berlińskiego Verein der Wongrowitzer (Stowarzyszenia Wągrowczan), któremu przewodniczyli lekarz Salomon Rothmann i bankier Adolph Daust. Z inicjatywy Dausta, wągrowczanina mieszkającego przed przeprowadzką do stolicy Niemiec w amerykańskim Saint Louis, Solomon został również głównym donatorem Wongrowitzer Hilfsfond (Wągrowieckiego Funduszu Pomocowego).

Karpen zmarł 24 października 1936 roku w Chicago i został pochowany na miejscowym cmentarzu żydowskim - Jewish Graceland Cementery - gdzie wcześniej spoczęli już jego rodzice. Firma pozostawała w rękach potomków rodu Karpenów do 1951 roku, kiedy to wykupił ją potentat na rynku tanich mebli – International Furniture Co. (nowy właściciel zapłacił za S. Karpen & Bros. 3,5 miliona dolarów; według dzisiejszego przelicznika byłoby to prawie 30 milionów). W 1956 roku zmarła wdowa po Solomonie, Ernestine z domu Teney. Badaniem dziejów rodziny zajmuje się obecnie praprawnuczka Karpena, Emily C. Rose, która w przeszłości odwiedzała Polskę i Wągrowiec.

Cmentarz i lapidarium

W 1799 roku zostało powołane w Wągrowcu Święte Bractwo Ostatniej Posługi (Chewra Kadisza), którego głównym zadaniem było zapewnienie zmarłym pogrzebu zgodnego z żydowskim rytuałem religijnym. Do obowiązków Chewra Kadisza należało dokładne obmycie i oczyszczenie zwłok, odprowadzenie do grobu i pogrzebanie. Utworzenie bractwa wskazuje na podjęcie w tym czasie działań zmierzających do założenia w Wągrowcu cmentarza żydowskiego. Czas jego powstania jest określany w literaturze w granicach lat 1800-1802. Cmentarz zlokalizowano na obszarze dawnych ogrodów mieszczańskich, nad brzegiem Jeziora Durowskiego, przy północnym skraju ówczesnych zabudowań miejskich.

kirkut

Mur cmentarza żydowskiego nad brzegiem Jeziora Durowskiego

Wągrowiecki kirkut był użytkowany przez wągrowieckich Żydów na przestrzeni kilku pokoleń. Spoczywa tutaj ponad tysiąc dawnych mieszkańców miasta. Ich mogiły były niegdyś wyraźnie oznaczone stelami nagrobnymi – macewami, a cały cmentarz był otoczony wysokim murem. To uświęcone judaistyczną religijnością miejsce zostało sprofanowane i zdewastowane w okresie okupacji niemieckiej (w latach 1939-1945), gdyż nazistowskie władze dążyły do likwidacji wszelkich świadectw przypominających o wągrowieckich Żydach i ich udziale w kształtowaniu współczesnego oblicza tego miasta. Macewy znaczące miejsca spoczynku wykorzystano do umocnienia brzegów Strugi Gołanieckiej i Jeziora Durowskiego (prace wykonywała firma Schulz Kolmar i. P z Chodzieży). Częściowo zburzono też mur okalający obszar cmentarza. Planowano całkowitą jego likwidację i utworzenie na tym terenie zieleńca oraz alei spacerowej, jednak do końca wojny nie zdołano tych projektów zrealizować.

Po zakończeniu wojny kirkut pozostawał w stanie daleko posuniętej dewastacji. Zaopiekował się nim Eryk Kron, ocalały z zagłady wągrowiecki Żyd, który powrócił do rodzinnego miasta. W doglądaniu i porządkowaniu pozostałości cmentarza pomagała mu rodzina i przyjaciele. Eryk Kron starał się również zabezpieczyć żydowskie cmentarze znajdujące się w innych miejscowościach (na przykład w Ryczywole). Niestety, na początku lat 60. XX wieku został zmuszony do opuszczenia ojczyzny i wyjechał do Jerozolimy. Utrzymując kontakt listowny z wągrowieckimi przyjaciółmi, prosił ich o utrzymanie opieki nad grobami i cmentarzem. Ze względu na podjęte w tym czasie decyzje władz, prośba ta nie była możliwa do realizacji. Już w 1954 roku Minister Gospodarki Komunalnej podjął uchwałę, na mocy której nastąpiło formalne „zamknięcie” cmentarza[1]. W 1967 roku Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej wydało zarządzenie, w którym wskazano, iż „tereny zamkniętego cmentarza wynoszące 1,1612 ha przeznaczone są (…) w części na cele rekreacyjne oraz w części pod projektowaną drogę – obwodnicę”. W dalszej części dokumentu zwrócono uwagę na „ważną funkcję ośrodka sportów wodnych i ośrodka wczasowo-wypoczynkowego” spełnianą przez modernizowane wybrzeże Jeziora Durowskiego. 

Zadeklarowano również, że na terenach przylegających do cmentarza zostaną zbudowane „baseny kąpielowe, ośrodki sportów wodnych, brodziki dla dzieci i inne urządzenia”. W dokumencie stwierdzano, że wraz z „motelem turystycznym z częścią gastronomiczną oraz barem z zimnymi napojami” zmodernizowany obszar cmentarza  i jego najbliższego otoczenia „stanowić będzie docelowy ośrodek wypoczynku niedzielnego dla miasta Poznania”. Idea przyświecająca twórcom projektu nigdy nie została w pełni zrealizowana, jednakże już latem 1967 roku teren dawnego cmentarza poddano niwelacji, zacierając ostatnie ślady świadczące o sepulkralnym przeznaczeniu tego miejsca. Aranżując w tym miejscu nadjeziorną promenadę, podjęto niejako realizację projektów opracowanych trzy dekady wcześniej przez niemieckie władze okupacyjne. Pamięć o dawnych wągrowczanach wyznania mojżeszowego została nieomal zatarta. Dziedzictwo przeszłości i wspólna historia pozostawiły jednak inne ślady, które po upływie kolejnych kilkudziesięciu lat są przywracane z niepamięci. W tym kontekście przełomowym momentem było utworzenie w 2001 roku lapidarium, na którym zainstalowano fragmenty macew wydobyte z rzeki. Obecnie w Wągrowcu realizowane są kolejne przedsięwzięcia, dzięki którym o dawnych mieszkańcach miasta opowiada już nie tylko szelest liści drzew wzrastających na żydowskich mogiłach.

 

Teksty pochodzą z publikacji Śladami (nie)pamięci”. Historia Żydów wągrowieckich autorstwa Sebastiana Chosińskiego, Danuty Chosińskiej i Marcina Moeglicha, wydanej w 2017 roku przez Wągrowieckie Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne imienia Stanisława Przybyszewskiego.

Publikacja ta (zawierająca także teksty na temat m.in. wągrowieckich rabinów i lekarzy, związanych z różny sposób z tym miastem pisarzy i literatów, a także losów tutejszych Żydów w czasie wojny i sytuacji powojennej) jest do przeczytania i obejrzenia obok jako pdf.

Trasa wycieczkowa śladami wągrowieckich Żydów i dodatkowe informacje o przedstawicielach tej społeczności są w ulotce wydanej przez Urząd Miejski w Wagrowcu - podaję ją również w postaci pdf.


Dziękuję Danucie i Sebastianowi Chosińskim za udostępnienie tekstów oraz zdjęć, jak też całej publikacji i ulotki portalowi Chaim/Życie.

Przypisy

[1] Zgodnie z judaistyczną zasadą nienaruszalności grobu, szczątki pogrzebane na cmentarzu żydowskim nie powinny być ekshumowane. Nie istnieje też pojęcie „likwidacji” cmentarza.

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Projekt finansowany jako zadanie publiczne Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

Kontakt

  • Andrzej Niziołek

  • Hana Lasman

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Kultura w sieci w 2020 r.

© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.