Spotkałem tutaj Żydów z Polski, którzy przyjechali w latach dwudziestych i jadąc tutaj nie wiedzieli nawet, gdzie ta Kolumbie leży. Starczyło, że agent im wyjaśnił, że to blisko tej mitycznej Ameryki ii stąd już niedaleko do Nowego Yorku. No więc przyjechali i utknęli na stałe. Ciekawe jest, jak opowiadają to po żydowsku, w stylu Szaloma Alejchema. Można pęknąć ze śmiechu.
Bogota, 28 XII 1968
List Twój otrzymałem i nie tylko. Był tu jakiś starszy facet z jakiegoś kibucu. Objeżdżał organizacje młodzieżowe w Ameryce Łacińskiej i mówił mi, że kilkakrotnie rozmawiał z Tobą w kraju. Dawałeś podobno jakieś prelekcje w kibucach, czy też w seminariach kibucowych. Nie wiem, czemu narzekasz na brak znajomości języka. Jeżeli po półrocznym pobycie w kraju możesz bez trudu czytać gazetę i książkę, i porozumieć się, to to jest chyba jakiś rekord. W każdym bądź razie tutaj w Kolumbii mógłbyś już z tymi kalifikacjami być naczelnym rabinem. To, na co narzekasz, że wiele słów i wyrażeń znasz tylko biernie, jest zrozumiałe, ale i przyjdzie z czasem. Na razie jestem pełen podziwu, że już tak daleko zaszedłeś na tym polu. Mam prawo coś na ten temat mówić na podstawie własnych doświadczeń.
Świetnie też, że masz te propozycje zagraniczne. Myślę, że to nie jest tylko sprawa finansowa, ale w ogóle sprawa Twojej pozycji w kraju i za granicą, i powinieneś to przyjąć bez względu na to, czy zgodzą się finansować wyjazd Jasi, czy nie.
U nas leci po staremu. Zamiast do Amazonii, jak ci pisałem ostatnio, wybrałem się w Kordyliery Centralne, w pobliżu granicy z Ekwadorem. Przy okazji miałem piękną wycieczkę. Drogi są tam tak podłe, że określenie „polskie drogi” jest za luksusowe. Odesłałem więc szofera z wozem i kazałem mu oczekiwać mnie w jakiejś odległej dziurze za pięć dni, a sam załadowałem niezbędne ciuchy i śpiwór na muły, wynająłem konie i przewodników, i ścieżkami przeprawiłem się przez góry. Było zimno jak w psiarni, mimo że to blisko równika, bo droga prowadziła na wysokości 3000-5000 metrów. Często jechaliśmy tuż poniżej linii wiecznego śniegu. Widoki przepiękne – świat wydaje się ogromny i strasznie biedny - bez roślinności i prawie bezludny. Nieliczną ludność stanowią Indianie - rolnicy i hodowcy owiec, biedni jak nieszczęście.
Z punktu widzenia zawodowego to też było ciekawe. Natrafiłem na jedno złoże miedzi, znalazłem stare wyrobiska z epoki kolonialnej i złoże siarki wulkanicznej. Zawnioskowałem przeprowadzenie prospekcji. To pierwsze nie jest zapewne Katanga[i], ale tylko to, co ja widziałem, przekonało mnie, że to coś poważniejszego niż nasza Timna[ii] i na pewno w tej okolicy można znaleźć więcej miedzionośnych żył niż ja zdołałem zaobserwować w ciągu krótkiego czasu. Boże, gdybyśmy mieli te możliwości znalezienia minerałów, co oni! Bóg strasznie niesprawiedliwie rozdzielił dobra tego świata. Przy tym naród tutaj tak strasznie biedny.
Kontynuowałem później drogę wozem bardziej na południe i przy okazji odwiedziłem też tereny pograniczne w Ekwadorze, ale to była już raczej turystyka. W jednym hotelu po wypełnieniu karty meldunkowej właścicielka mówi do mnie: „Szalom, meine familie ist auch in Haifa”[iii]. Trafiła tam przed wybuchem wojny, otworzyła hotel i żyje samotnie, bo dzieci wyniosły się do Bogoty - na miejscu nie można znaleźć kandydata na męża lub żonę. Ona wiedziała przynajmniej dokąd jedzie, ale spotkałem tutaj Żydów z Polski, którzy przyjechali w dwudziestych latach i jadąc tutaj nie wiedzieli nawet, gdzie ta Kolumbie leży. Starczyło tylko, że agent im wyjaśnił, że to blisko tej mitycznej Ameryki, że stąd już niedaleko do Nowego Yorku. No więc przyjechali i utknęli na stałe. Ciekawe jest, jak opowiadają to po żydowsku, w stylu Szaloma Alejchema. Można pęknąć ze śmiechu. Na ogół jednak unikam żydowskich sklepów, kiedy trzeba coś kupić, bo zawsze zapewniają, że Izraelczykowi sprzedają taniej, a ja po takiej transakcji czuję się oszukany.
Ostatnio, w okresie przedświątecznym, świątecznym i między świątecznym siedzę w Bogocie, głównie w biurze, ale mam też jeden mały projekt w okolicy Bogoty: znalezienie materiału do produkcji betonu. Praca nie jest ani ciekawa, ani trudna. Szkopuł polega tylko na tym, aby znaleźć odpowiedni materiał dla kruszarek, które kupiono przed rokiem i są już w Bogocie. Mam wrażenie, że jakiś dyrektor kupił pospiesznie maszyny w USA, aby zainkasować swoją prowizję i guzik go obchodzi, czy sprzęt jest odpowiedni, czy nie. Taka południowoamerykańska historia - nie pierwsza tego typu, jaką tu spotkałem.
Dzieci skończyły półrocze z dobrymi wynikami i wyjechały na obóz nad morze. My powoli zaczynamy myśleć o powrocie. W dyrekcji odmówiłem podpisania kontraktu na dalsze dwa lata. Prosiłem tylko o przedłużenie o miesiąc, ponieważ dzieci muszą skończyć rok szkolny. Poza tym wszystko w porządku.
Jeżeli kręcisz się w tych „mapamowskich kołach”[iv], to może spotkasz tam Naftali Federa[v] - on jest teraz zdaje się sekretarzem organizacyjnym. Pozdrów go i powiedz mu, że mógłby znaleźć trochę czasu na napisanie listu.
Serdeczne pozdrowienia dla całej familii, myślę, że już jesteście wszyscy razem w Tel Avivie.
Noach
[i] Katanga - prowincja w południowej części Konga w Afryce, w której znajdują się jedne z największych na świecie złóż miedzi.
[ii] Timna - obecnie park archeologiczno-geologiczny na pustyni Negew, blisko Ejlatu i wybrzeża Morza Czerwonego, w którym w starożytności i przez pewien czas w Izraelu wydobywano rudę miedzi.
[iii] Szalom, meine familie ist auch in Haifa (niem.) -
[iv] Mapam - lewicowa partia polityczna w Izraelu działająca od 1948 do 1997 roku.
[v] Naftali Feder - przyjaciel Lasmanów z czasów pobytu i działalności w kibucu w Wałbrzychu w latach 1945-46. Polityk izraelski, działacz partii Mapam, członek Knesetu
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.