Miałem tutaj okazję rozmawiania z polską misją handlową i z członkami polskiej ambasady. Przyszli do przedsiębiorstwa, w którym pracuję i oferowali mu polski sprzęt kopalniany. Strasznie się ucieszyli, że mogą mówić po polsku - tylko jeden bardzo słabo znał hiszpański. Byli przekonani, że spotkali rodaka. Powiedziałem im, że przez długi czas też tak myślałem, ale w końcu wyprowadzono mnie z błędu - jestem Żydem.
Bogota, 2 XI 1968
Wasz list otrzymałem i jestem zadowolony, że wszystko w porządku. Jeżeli wzięliście mieszkanie i zaciągnęliście długi, to de facto jesteście normalnymi obywatelami Izraela. Długi w kraju ma każdy, od „poel dahak” [i] aż do najpoważniejszych przedsiębiorstw. Tak, jak mówił jeden z bohaterów Szaloma Alejchema[ii] - to nie jest powód do wstydu, ale też nie można być z tego dumnym. Ja jeszcze do dziś mam jakieś mityczne rozrachunki z Sochnutem[iii].
Co do tej mojej mądrości, o której piszesz, że wyjechałem przed jedenastu laty, to prawdę mówiąc nie ja byłem taki mądry. Nie miałem wówczas wielkiej ochoty do wyjazdu i zrobiłem to bez wielkiego entuzjazmu. Było mi wówczas w Polsce dobrze, miałem swoją pozycję i dużo prac zleconych, dobrze zarabiałem i nie miałem wielkiej ochoty zaczynać od nowa. To Clila nalegała, żebyśmy wyjechali - bała się z jednej strony reakcji w Polsce, a z drugiej tego, co już wówczas mówiono o antysemickiej linii w partii. To wcale nie znaczy, że żałowałem, żeśmy wyjechali. Pracę znalazłem po dwóch tygodniach, nowych przyjaciół też znalazłem i pozycję po kilku latach też sobie wyrobiłem, tak zresztą, jak większość ludzi z tej aliji. Zresztą to chyba zdążyłeś sam zauważyć. W ’57 roku oficjalnie przyjęto nas bardzo dobrze, ale panowało przekonanie, że ludzie, którzy ukończyli studia po wojnie w Polsce, nie potrafią wiele zrobić. Nasi przywódcy są wpatrzeni w Amerykę i facet z papierkiem stamtąd jest wyżej ceniony - ma kredyt. Ten stosunek uległ zmianie dopiero po kilku latach. Możliwe, że i Ty spotkasz się z czymś podobnym przy pracy.
U na wszystko w porządku. Pracuję znowu w tych cholernych Llanos[iv] i każdego dnia jestem mokry jak pies. Możliwe, że niedługo będę miał jakąś pracę w kolumbijskiej Amazonii. Tam też nie ma lekkich warunków, ale przynajmniej zobaczę coś nowego. To są prawie bezludne tereny, w których dużą część nielicznej ludności stanowią półcywilizowani Indianie.
Miałem ostatnio dwie propozycje pracy po zakończeniu mojego kontraktu tutaj. Jedną ze strony jakiegoś towarzystwa miejscowego, abym przystąpił do nich w charakterze wspólnika, drugą ze strony przedsiębiorstwa amerykańskiego, które otworzyło ostatnio filię w Bogocie. Nie dałem odpowiedzi, ale wielkiej ochoty na to nie mam. Z tej drugiej propozycji może skorzystam w tym sensie, że wezmę od nich jakieś małe roboty, które będę mógł połączyć z moimi normalnymi obowiązkami tutaj - chałturę.
O tym, że w ostatnim czasie przyjechało trochę olim z Polski pisało mi już kilku kolegów. Ciekawe, czy władze polskie nie robią żadnych trudności wyjeżdżającym do „kraju agresywnego”. Miałem tutaj okazję rozmawiania z polską misją handlową i z członkami polskiej ambasady. Przyszli do przedsiębiorstwa, w którym pracuję i oferowali mu polski sprzęt kopalniany. Naczelnik mnie wezwał, żebym z nimi pomówił na temat sprzętu. Strasznie się ucieszyli, że mogą mówić po polsku - tylko jeden znał bardzo słabo hiszpański. Byli przekonani, że spotkali rodaka. Powiedziałem im, że przez długi czas też tak myślałem, ale w końcu wyprowadzono mnie z błędu - jestem Żydem.
Później mieliśmy okazję pomówić na tematy polityczne - to oni zaczęli - że są kręgi żydowskie w południowej Ameryce, które uważają, że w Polsce istnieje oficjalny antysemityzm i co ja myślę na ten temat. To było u nich w biurze i miałem w ręku jakiś numer „Trybuny Ludu”[v]. Był tam artykuł na temat rozruchów studenckich, w których wymieniono Twoje nazwisko z różnymi syjonistycznymi epitetami i jeszcze kilka notatek na temat różnych procesów spekulantów z podkreśleniem ich pochodzenia i powiązań z innymi Żydami-prokuratorami i różnymi dyrektorami. Przy każdym polskim nazwisku i imieniu było w nawiasie poprzednie - panieńskie. Pokazałem im to i powiedziałem, że możliwe, że wszystkie wymienione osoby są przestępcami i to jest sprawa sądu. Ale sposób podania tego do wiadomości publicznej w warunkach Polski każdemu czytelnikowi nasuwa myśl, że każdy Żyd jest przestępcą i takie sugestie, według tego, czego uczyli mnie jeszcze w polskiej powojennej szkole, określa się mianem antysemityzmu. To samo robiła prasa niemiecka w swoim czasie. Odpowiedzieli, że jednak doświadczenie wskazuje, że duża część przestępstw gospodarczych jest dokonana przez Żydów, a ostatnie zamieszki zostały zorganizowane przez koła syjonistyczne.
Cała dyskusja była jałowa, bo nie mogli mi przyznać racji, ale miałam przewagę, bo mogłem operować ich argumentami oficjalnymi na temat równości, solidaryzmu itd. Jeszcze zarzucili Żydom z Polski, że wyrażali w czasie wojny[vi] sympatię lzraelowi i była to demonstracja antypaństwowa. Odpowiedziałem, że tego w ogóle nie rozumiem. U nas w kraju, jeżeli człowiek płaci podatki i wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec państwa, może świętować rocznicę rewolucji październikowej czy chińskiej, a u siebie w domu na codzień może powiesić czyj chce portret - to jego prywatna sprawa. Może też wyrażać sympatie dla jakiego chce kraju czy narodu. Nie widzę powodu, żeby nagle wszyscy mieszkańcy musieli zapalać dziką miłością do Arabii Saudyjskiej czy Syrii. Ja rozumiem, że władze żądają miłości do Związku Radzieckiego - to jest uczucie pozytywne, ale żądać nienawiści do jakiegoś narodu, to jest niemoralne.
Potem jeden mechanik z Warszawy, też członek tej misji, powiedział mi: „Niech Pan nie myśli, że wszyscy w Polsce myślą tak jak rząd. Jest wielu ludzi, którzy uważają, że Izrael ma rację w tym zatargu i łączą wielkie nadzieje z tym, co dzieje się w Czechosłowacji (to było cztery miesiące temu).
Ciekawe, że swoją działalność na polu handlowym oni opierają w dużym stopniu na wykorzystywaniu stosunków, jakie mają tutaj polscy Żydzi. Są oni tu nieliczni, ale niemal wszyscy doszli w krótkim czasie do wielkich majątków. Myślę, że powodem tego jest fakt, że niemal wszyscy pochodzą z małych miasteczek, nie mają żadnego wykształcenia i imponuje im, że pan ambasador zaprasza ich na jakieś przyjęcie - i w ten sposób obracają się w wielkim świecie.
Tutejsi Żydzi to w ogóle temat sam dla siebie. Na ogół żyją w tym kraju bardzo dobrze, pogardzają jego mieszkańcami, swoje dochody lokują w USA (tak robią tu wszyscy bogacze). Mają jeden ideał - pieniądze. Mimo, że istnieje tutaj obowiązek służby wojskowej, to w historii Kolumbii jeszcze nie zdarzyło się aby, Żyd zrobił to głupstwo. W ogóle, mimo że są właścicielami sklepów, fabryk i nierzadko plantacji, czują się tutaj gośćmi, a ich duchową ojczyzną jest USA. Jeden właściciel fabryki powiedział mi: „Siedzimy na walizkach”. Antysemityzmu nie ma, ale obawiają się tego, co zdarzyło się na Kubie.
No, kończę. Napiszcie co u Was i jak Ci wyszły te wykłady na Uniwersytecie w Jerozolimie. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich. Od Romka odpowiedzi nie otrzymałem, chociaż wiem, że mój list otrzymał. Widocznie zdrowiej nie utrzymywać kontaktu z krajami kapitalistycznymi.
Noach
[i] Poel dahak (hebr.) - prosty robotnik.
[ii] Szolem Alejchem - właśc. Salomon Rabinowicz (1859-1916), wybitny pisarz, klasyk literatury jidysz tłumaczony na wszystkie główne języki świata..
[iii] Sochnut - Agencja Żydowska na rzecz Izraela, organizacja syjonistyczna działąjaca na całym świecie ba rzecz rozwoju gospodarczego Izraela i Żydów z diaspory, którzy chcą osiedlić się w kraju.
[iv] Llanos - trawiaste, sawannowe tereny w Ameryce Południowej porośnięta też niskimi drzewami, sukulentami i kolczastymi krzewami.
[v] Trybuna Ludu- dziennik wydawany w latach 1948-1990 w Polsce, główny organ prasowy i ideologiczny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
[vi] Mowa o wojnie sześciodniowej z 1967 roku.
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.