logo l

W środku krateru

To głupie uczucie - szukać siarki w takim starym kraterze. Na rozum wiem, że wybuch jest mało prawdopodobny - raz na kilkaset lat. Ale ostatecznie nie mam żadnej umowy, że to nie zdarzy się teraz. Gdyby tak wybuchło to chyba nie tylko ja, ale nawet mój młotek zamieniłby się w gaz. 


  

Bogota, 7 III 1969

Moi Drodzy!

Waszą pocztówkę z Jamajki otrzymaliśmy przed kilku dniami. Myślę, że po tej turystyce w Kolumbii zdążyliście wypocząć. U nas wszystko w porządku i życie toczy się normalnie. Oczywiście, po powrocie do pracy musiałem wyjechać w teren - tym razem na jeden wulkan w poszukiwaniu siarki. Ten wulkan ma przeszło 5000 metrów wysokości i ostatnim razem był czynny jakieś dwieście lat temu[i]. Siarki szukałem w starych kraterach. Jest zimno, a kiedy wiatr wieje, to jest taki ziąb, jak w zimie w Polsce, albo teraz u Was. Najgorszy jest brak tchu, człowiek wciąga powietrze jak ryba i ciągłe mu brak tlenu. Chodziłem kilkadziesiąt metrów i musiałem odpoczywać - serce wali jak młot. Roślinności nie ma i widok jest smutny, pustynny. Przechodziliśmy też tereny pokryte wiecznym śniegiem i tutaj jest dodatkowa trudność, bo śnieg odbija promienie słoneczne i oczy bolą. Zimno i równocześnie smaży cię tropikalne słońce.

Tę pracę trzeba będzie kontynuować, ale ja nie mam na to ochoty - nie urodziłem się po to, by wciągać powietrze jak wyciągnięta na brzeg ryba. To głupie uczucie szukać - w takim starym kraterze. Na rozum, to wiem, że wybuch jest mało prawdopodobny - raz na kilkaset lat. Ale ostatecznie nie mam żadnej umowy, że to nie zdarzy się teraz. Gdyby tak wybuchło - wbrew wszelkiej statystyce - to chyba nie tylko ja, ale nawet mój młotek zamieniłby się w gaz. I wyobrażam sobie, jak moje atomy wirowałyby gdzieś tam w stratosferze - elegancki pochówek, nie? Na pewno myślicie, że to są myśli wariata i może macie rację, ale chciałbym zobaczyć faceta, który siedząc cały dzień w kraterze nie pomyśli o takiej możliwości.

Co do tej wycieczki, którą wspólnie odbyliśmy do San Agostin[ii], to mam wyrzuty, że może była dla Was za ciężka, może trzeba było zorganizować coś bliżej Bogoty. Chciałem, abyście zobaczyli coś z Kolumbii, bo Bogota to jest takie samo miasto, jakich setki można oglądać na całym świecie i tylko po to nie warto tu przyjeżdżać. Najważniejsze jednak, że wróciliście zdrowi i cali, i mam nadzieję, że wywieźliście też dobre wspomnienia. Ostatecznie o zmęczeniu człowiek zapomina i zostają tylko wrażenia.

Dzieci i my planujemy na Wielkanoc wycieczkę - jeszcze nie wiemy dokładnie dokąd. Mamy do wyboru odpoczynek w jakimś ciepłym miejscu, gdzie można się kąpać, albo pojechać gdzieś, tak, by po drodze można coś zobaczyć - a punktem docelowym jest też nieczynny wulkan po­kryty śniegiem. My oczywiście wolimy tą pierwszą możliwość, ale dzieci wolą jechać.

Co do naszych planów przyjazdu do Nowego Jorku, to wypadnie to chyba gdzieś w lipcu. Dyrektor zwrócił się do mnie z prośbą, abym przedłużył swój pobyt tutaj przynajmniej o pół roku. Nie dałem mu jeszcze odpowiedzi ale myślę, że nie mogę mu całkiem odmowie i zgodzę się chyba do lipca, to znaczy o trzy miesiące dłużej. Myślę, że będziemy w Nowym Yorku w pierwszej połowie lipca i to niedługo, bo we wrześniu zaczyna się nauka.

Otrzymałem też list od rodziców. Chcą wiedzieć, jak spędziliście tutaj czas, no i oczywiś­cie, jak wyglądacie itd. Chyba jutro im odpiszę.

Co słychać u Was i jakie są plany Mary w związku z pracą? Jak wróciłeś do pracy? Co sły­chać u Borysa i Heidi, i u innych kolegów?

Serdeczne pozdrowienia dla Was, matki i wszystkich kolegów od całej rodziny.

Noach

 

[i] Lasman podaje w innym źródle, że szukał siarki w kraterze Newado del Ruiz (Uśpiony Lew). 13 listopada 1985 roku wulkan ten wybuchł, a lawiny błotne pokryły teren do 100 kilometrów od niego, niszcząc wiele osad i miast. Zginęło prawie 29 tys. ludzi. Była to największa katastrofa spowodowana przez erupcję wulkanu w XX wieku.

[ii] San Agustín - miejscowość w południowej Kolumbii, obok której  zachowały się liczne ziemne kurhany i dużo kamiennych, niespotykanych w innych miejscach kraju posągów - pozostałość po indiańskiej kulturze Huila istniejącej między ok. 500 rokiem p.n.e. do 500 rokiem n.e. (ewentualnie nawet do 1200 roku n.e.). Obecnie to park archeologiczny wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

LIST DO ZALUSIA MORDKOWICZA, PRZYJACIELA Z POZNANIA I Z LAT WOJNY

Salomon Mordkowicz, dla bliskich Zaluś, był starszym bratem Szmulika i Borysa, szkolnych kolegów Noacha Lasmana, a także menahelem jego gdudu (na podobieństwo drużynowego zastępu) w syjonistycznym harcerstwie Ha-Szomer Ha-Cair. Urodził się 13 października 1920 roku w Poznaniu. Zbliżyła ich do siebie wojna, a zwłaszcza kilkumiesięczny wspólny pobyt w obozie pracy w Siedlcach. W ciężkich warunkach obozowych 21-letni Zaluś był druhem i podporą dla cztery lata młodszego Noacha. Potem spędzili wspólnie 22 miesiące zamknięci w leśnej ziemiance, czekając na cud, który uratowałby im życie - nadejście Armii Czerwonej.

Zaluś jest jednym z głównych bohaterów książki wspomnieniowej Noacha Lasmana Szosa (dostępnej jest w internecie pod adresem http://www.opal.info.pl/noah/). Weszła ona także w skład zbiorczego wyboru tekstów Lasmana Wspomnienia z trzech światów, które ukazały się w 2019 roku w Poznaniu.

Salomon Mordkowicz mieszkał po wojnie w Nowym Jorku, gdzie pracował w Straży Pożarnej jako inżynier. Zmarł w czerwcu 1975 roku na serce.

(Zaluś Mordkowicz wraz z żoną spędzili u Lasmanów w Kolumbii tydzień w lutym 1969 roku. To było ich pierwsze spotkanie od 1946 roku. Ich wizytę Lasman opisał w zamieszczonym poniżej liście z 8 marca 1968 roku do mieszkających w Łodzi rodziców Zalusia.

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania  #poznanwspiera

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".

Kontakt

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.