Pod murami domów stoją rzędem stragany-restauracje. Kiedyś przy takim straganie skonsumowałem szklankę wyłuskanych ostryg. Przyrządza się je w sposób następujący: trzy czwarte szklanki ostryg, wlewa się dwie, trzy łyżeczki stołowe wywaru z małego pilpelu, zalewa bardzo ostrym sosem pomidorowym i wyciska cytrynę dla smaku. Radzę to skonsumować obok kiosku z napojami, bo potem człowiek ma pragnienie jak smok wawelski.
Bogota, 9 IX 1968
List już dość dawno otrzymałem od Was, ale jak zwykle musi się odleżeć. Wiadomość o śmierci mamy bardzo nas zasmuciła. Trudno w takich wypadkach pisać jakieś słowa pocieszenia, bo takiej straty nic nie zastąpi. Strata matki jest zawsze bolesna, bez względu na to, kiedy i w jakich okolicznościach to się zdarzy. Jedyną pociechą może być fakt, że odeszła z tego świata wiedząc, że masz zapewnioną przyszłość i że doczekała się wnuczki.
U nas wszystko w porządku. Dzieci spędziły dwumiesięczne wakacje w Stanach Zjednoczonych i były na dziesięciodniowej wycieczce w Kanadzie. Były tam na kolonii dziecięcej w okolicy Nowego Yorku i opiekowali się nimi moi koledzy z czasów dziecięcych i wojennych. Wszędzie ich pięknie przyjmowano i wszędzie ich zapraszano, tak że nie mieli wolnej chwili. Przy okazji douczyli się trochę angielskiego.
Ja wziąłem dwutygodniowy urlop (który niestety już się skończył) i pojechaliśmy na wybrzeże Morza Karaibskiego, gdzie spędziliśmy pięknie czas . Mimo że pogoda jest piękna i jest okres wakacyjny, to teraz nie ma sezonu i byliśmy niemal jedynymi gośćmi w hotelu, co oczywiście w ogóle nam nie przeszkadzało. Kąpaliśmy się o szóstej rano, potem śniadanie i z powrotem do wody aż do jedenastej. Potem obiad i spać. Następnie kąpiel i spacer. Po kolacji jeszcze kąpiel w ciemności. To bardzo przyjemnie od czasu do czasu tak sobie poleniuchować i nie myśleć o niczym.
Sama okolica jest piękna i ma w sobie chyba coś z kolorytu Hemingwaya. Ludność, przeważnie mulaci, jest w naszym pojęciu biedna i zajmuje się głównie rolnictwem oraz rybołówstwem. Codziennie o świcie tubylcy wyprawiają się na małych łodziach żaglowych, lub o dwóch wiosłach, na połów ryb. Nad łodziami unoszą się wielkie ptaki-rybołowy wyglądające jak karykatury ptaków, podobne do przedpotopowych gado-ptaków. Zatrzymują się a chwilę w powietrzu i nagle spadają prosto na zdobycz, przebijają lustro wody i po chwili wynurzają się z krabem lub rybą w dziobie. Można to długo obserwować i nie nudzić się.
Na wybrzeżu rośnie masa palm kokosowych, co bardzo malowniczo wygląda. W hotelu często podawano langusty - Clila ich nie jadła, bo wydawały się jej za bardzo trefne, wiec ja zjadałem za dwoje. Są pyszne i myślę, że rabini uznali je za trefne tylko dlatego, że nigdy ich nie zakosztowali.

Odwiedziliśmy też miasto portowe Kartagena[i], jedno z najstarszych na kontynencie. Zostało założone przez Hiszpanów na początku XVl wieku i obwarowane w obawie przed napadami piratów. Miasto, oczywiście, od tego czasu znacznie się rozrosło i większa jego część znajduje się poza murami. Stare miasto i mury obronne z wszystkimi fortyfikacjami znajdują się w doskonałym stanie i sprawiają imponujące urażenie. Bóg jeden wie, ilu czarnych niewolników zapłaciło za to życiem podczas budowy. Dziś potomkowie tych niewolników oprowadzają turystów i tłumaczą, jacy to potężni i mądrzy królowie hiszpańscy kazali budować te umocnienia. To nie jest z ich strony żadne zakłamanie, bo oni rzeczywiście identyfikują się z narodem hiszpańskim i wolą nie myśleć o tym, w jakim charakterze dostali się na ten kontynent.
Całe stare miasto jest zachowane w doskonałym stanie i zachowało swój pierwotny styl kolonialny z masą kościołów i klasztorów. Wiele starych domów jest związanych z legendami - przeważnie strasznymi. W ogóle czuje się historię i czytane kiedyś opowieści o piratach nabierają tutaj barw.
Najciekawszy jest jednak rynek nad brzegiem morza. Porządnie śmierdzi od zgniłych ryb i nieświeżego mięsa, ale to nadaje mu tylko kolorytu. Clila niechętnie tam poszła (ona woli miejsca bardziej cywilizowane). Przekupnie krzykiem zachwalają swój towar: langusty, mięso krajane na plastry o grubości kilku milimetrów i wielkości metra kwadratowego, kokosy, ryby i rożne owoce. Pod murami domów stoją rzędem stragany-restauracje. Niestety, w obecności Clili niczego nie mogę spróbować. Kiedyś przy takim straganie skonsumowałem szklankę wyłuskanych ostryg. Przyrządza się je w sposób następujący: trzy czwarte szklanki ostryg, wlewa się dwie, trzy łyżeczki stołowe wywaru z małego pilpelu (ahi)[ii], zalewa się bardzo ostrym sosem pomidorowym i wyciska cytrynę dla smaku. Radzę to skonsumować obok kiosku z napojami, bo potem człowiek ma pragnienie jak smok wawelski. Poza tym są też przysmaki w rodzaju wysuszonych jajek jaszczurczych, które sprzedaje się nanizane na sznurku niczym korale.
Skończyłem już mój urlop i wróciłem do pracy. .Jutro wybieram się w drogę. Tym razem jadę nad granicę z Wenezuelą i chyba wstąpię do tego kraju. Raz już tam byłem - też w sprawie fosfatów. Tutaj odległość i przestrzeń mają inne wymiary niż u nas i tysiąc kilometrów nie jest tak daleko - ale to znasz z ojczyzny proletariatu.
Serdecznie pozdrawiamy i życzymy dobrego roku. Napisz też co słychać u Federów - bo oni w ogóle nie piszą.
Noach
[i] Kartagena - miasto było pierwszą zamorską kolonią hiszpańską. Zostało założone w 1532 roku na wybrzeżu Morza Karaibskiego. Z portu w Kartagenie wypływały do Hiszpanii flotylle złota, kosztowności i cennych materiałów i przypływały statki z niewolnikami z Afryki. Obecnie to najczęściej odwiedzane miejsce w Kolumbii..
[ii] Pilpel (hebr.) - pieprz. Ahi (hiszp.) - pieprz.
Jasza pochodził z Polski , mieszkał po wojnie we Wrocławiu i wtedy zapewne Lasman go poznał. Pisze o nim krótko w swoich „Wspomnieniach z trzech światów”. Z zawodu był inżynierem budowalnym. Przyjechał do Izraela z rodziną w tej samej aliji (emigracji) gomułkowskiej co Lasmanowie i zamieszkał w Hajfie.
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.