logo l

Dumni potomkowie marranów

W ostatnim czasie byłem w prowincji, której mieszkańcy uważają się za potomków Żydów. Bardzo możliwe, że to jest prawdą. W XVI wieku, kie­dy dotarli tu pierwsi zdobywcy hiszpańscy, pomiędzy konkwistadorami było wielu przechrzczonych Żydów.


  

Bogota, 22 IV 1969

Moi Drodzy!

Wasz list otrzymaliśmy już dość dawno i niezależnie od tego, ja osobiście już długo do Was nie pisałem. Na swoje usprawiedliwienie nie mam nic, bo czas właściwie zawsze można znaleźć, jeśli się chce, a leniwym największy nawet leń też nie zawsze jest.

Pracuję jak zwykle dużo w terenie i przez to mam też okazję dużo widzieć. W ostatnim czasie byłem tu w jednej prowincji, której mieszkańcy uważają się za potomków Żydów. Nie myślcie, że wpadłem tutaj na trop zaginionych dziesięciu pokoleń[i] - to nie to. Po prostu kie­dy dotarli tam pierwsi zdobywcy hiszpańscy, w XVI wieku, pomiędzy konkwistadorami było wielu marranów[ii] - przechrzczonych Żydów. Nieważne, czy to jest prawda, czy nie. Dziwne mi się wydaje, że oni są dumni z tego. Może to wynika z tego, że jeżeli Hiszpan nie ma w sobie krwi żydowskiej to znaczy, że ma dużą domieszkę krwi arabskiej.

Mieszkańcy tej prowincji tworzą w Kolumbii najbardziej energiczny element. Można ich spotkać w charakterze kupców wielkich i małych, urzędników, lekarzy, adwokatów i polityków na terenie całego kraju. Kilkadziesiąt lat temu nurtowały ich tendencje separatystyczne, chcieli oddzielić się od Kolumbii i stworzyć odrębne państwo. To jednak minęło - sądzę, że z tego prostego powodu, że oni opanowali gospodarczo cały kraj i na jakiejś autonomii byliby tylko stra­cili. W związku z tym żydowskim pochodzeniem oni twierdzą, że mają nazwiska wspólne z Żydami sefardyjskimi: Sapiro, Ospina i Espinosa. Poza tym jest masa miejscowości o nazwach bib­lijnych, tak samo jak imiona własne. Często, kiedy spotykam ich przy pracy, to mówią mi: „Ja jestem także Antiokenio” - tak się nazywa mieszkaniec tej prowincji. Niezależnie od tego spo­tykam też Kolumbijczyków przy pracy, którzy mówią mi czasami: „Wiesz, nasze tradycje rodzin­ne mówią, że nasi przodkowie, którzy przybyli tutaj czterysta lat temu, byli przechrzczonymi Żydami”. Bardzo możliwe, że to jest prawdą, bo wielu historyków twierdzi, że na skutek trudności jakie marrani mieli w Hiszpanii z inkwizycją, wielu z nich wyemigrowało do krajów Nowego Świata. Tutaj kościół był o wiele bardziej tolerancyjny i inkwizycja też nie szukała na siłę ofiar.

Spotyka się też tutaj innych Kolumbijczyków pochodzenia żydowskiego. Kiedyś w moim biurze pracowała kilka tygodni jakaś dziewczyna z wielkim krzyżem na szyj. Nazywała się ni mniej ni więcej tylko Ester Cohen. To tak, jakbyś spotkał w Polsce faceta, który nazywa się Mojsze Rozentraub i chodził do kościoła. Spytałem jej skąd u niej bierze się to nazwisko. Dziadek był Żydem i przechrzcił się. On był prawdopodobnie jednym z pierwszych emigrantów żydowskich w Kolumbii. Przybyli z północnej Afryki w końcu ubiegłego wieku i przechrzcili się niemal wszyscy, bo katolicyzm w tym czasie był jedyną uznawaną religią w Kolumbii. Tych kilkanaście tysięcy Żydów, którzy mieszkają obecnie w Kolumbii[iii], przybyło już po pierwszej i drugiej wojnie światowej. Naród nazywa ich po prostu Polacos i Rusos. Na pewno jest wielu takich, którzy sądzą, że w Polsce i Rosji mieszkańcy są wyznania mojżeszowego.

Opinii zbyt dobrej tutaj nie mamy, szczególnie Polacy. Przybyli tu ludzie przypadkowi, bez zawodu i bez pieniędzy, i znaleźli pole do działania, o jakim nigdy nie marzyli. Żeby szybko dorobić się czegoś pootwierali burdele i niektórzy zabrali się do przemytu. Dziś na ogół doszli do poważnych majątków, przerzucili się do bardziej normalnego handlu i przemysłu, młoda generacja często ukończyła studia, ale opinia pozostała. Jak tylko przyjechałem tutaj, to nasz ambasador powiedział mi, żebym lepiej podawał się za człowieka urodzonego w Rosji niż w Polsce. Powiedziałem mu, że mi już w życiu zarzucono, że wywołałem wojnę światową, tak że nie zrobi na mnie wrażenia, jeśli pomyślą o mnie, że jestem handlarzem żywego towaru lub właścicielem burdelu. Za to Izrael ma tu świetną opinię, lepszą nawet niż w Izraelu. Czasami to jest żenujące, kiedy ktoś zaczyna wychwalać, jak to jest u nas. Na ogół nie staram się tego sprostować - niech umierają w nieświadomości.

dia 13 Kolumbia

Jeśli idzie o rolnictwo tutaj - myślę, że to Was najbardziej interesuje - to ten kraj ma olbrzymie możliwości. Na razie jednak chłop - jakby określili to nasi rodzice - jest „tif in drejet[iv]". Najbardziej dochodową uprawą jest tutaj kawa, która jest głównie w rękach małych producentów. W tej uprawie dochód brutto też nie przekracza 350 dolarów z hektara rocznie. Są tu okolice przeludnione, gdzie dziesięcioosobowa rodzina żyje z dwóch hektarów. Równocześnie istnieją obszary prawie bezludne, gdzie jedna rodzina ma sto tysięcy hektarów. Oczywiście, taka rolnicza rodzina nie żyje na swojej ziemi, ale w Bogocie. Na ich ziemiach półdzicy vaqueros[v] - pastuchowie, trzymają dziesiątki tysięcy sztuk bydła w stanie niemal dzikim. Istnieje tutaj jakaś anemiczna reforma rolna, którą wprowadzają w życie w takiej formie, aby nikomu nie przeszkadzała i zdaje się, że ten cel w pełni osiągnięto - ale to dużo nie pomaga narodowi. Większość tutejszych Izraelczyków ma zatrudnienie dzięki tej właś­nie reformie. Tutejsze władze ciągle mają nowe idee i programy, jak uszczęśliwić naród. Co najmniej raz w tygodniu mam okazję czytać w gazecie o nowym, niezawodnym planie, lub re­formie, która zmieni układ społeczny i położy kres niesprawiedliwości i nędzy. (…)

Noach

 

[i] Dziesięć Zaginionych Plemion Izraelskich - określenie starożytnych plemion izraelickich, które po tym, gdy Królestwo Izraela zostało zniszczone w VIII wieku p.n.e., a jego mieszkańcy wzięci w niewolę lub wypędzeni nie pojawia się więcej na kartach Biblii. Wiele grup Żydów twierdziło, że członkowie Dziesięciu Zaginionych Plemion prowadzą ukrytą egzystencję i w przyszłości powrócą do reszty swego narodu.

[ii] Marrani (hiszp.) - pod koniec średniowiecza i na początku renesansu w Hiszpanii i Portugalii nazwano tak Żydów, konwertytów zmuszonych pod koniec XIV w. do przejścia na chrześcijaństwo, których podejrzewano o potajemne praktykowanie judaizmu.

[iii] Społeczność kolumbijskich Żydów od czasów napisania tego listu bardzo się zmniejszyła wskutek trwającej 50 lat, momentami krwawej wojny domowej. Obecnie w Kolumbii mieszka ok. ośiem tysięcy Żydów.

[iv] Tif in drejet (jid.) - głęboko w strachu.

[v] Vaqueros (hisp.) - kowboje.

LIST DO JEHUDY, KOLEGI Z HAJFY

Kopia listu nie zachowała się w pełni - brakuje drugiej kartki. Rozważania Lasmana o żydowskich korzeniach Kolumbijczyków, ich stosunku do Żydów i o samej społeczności żydowskiej w Kolumbii końca lat 60. XX w. są bardzo ciekawe, dlatego publikujemy zachowaną część listu.

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania  #poznanwspiera

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".

Kontakt

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.