Za pracę płacę Malgaszom i oni dziwią się, że warto mi płacić za te kilka małych woreczków ziemi, które zabieram ze sobą. Nie wiedzą, że tę ziemię zbada się w laboratorium chemicznym i jeśli próby będą dobre, przyjdzie więcej białych ludzi i zbudują drogę, sprowadzą maszyny, otworzą kopalnię, fabrykę - i wtedy będzie praca dla wszystkich w okolicy, a obok kopalni postawi się szkołę. Wtedy ich dzieci pójdą do szkoły i będą wiedzieli więcej od rodziców.
Tananarive, 25 XI 1963
Mama pisze mi w każdym liście, że jesteście fajni, uczycie się, odrabiacie lekcje i pomagacie w domu. To bardzo ładnie i dobrze, nie tylko dla mamy, ale też dla mnie, bo ja tymczasem mogę tutaj spokojnie pracować, jak wiem, że w domu zostawiłem taką dzielną trójkę.
Marku, napisz mi co robisz w cofim[i], jakie macie zabawy i gry i co omawiacie na „hasejfot”[ii]. Jakich masz tam kolegów i kto jest Twój madrich[iii]. Jak ja byłem w Twoim wieku, to też byłem w cofim. Ty wiesz przecież, że ja jeszcze wszystko pamiętam, nawet książki, które już dawno, dawno czytałem. Znaczki[iv], które ci posyłam, dobrze schowaj, włóż je do wody, wysusz i włóż do albumu po jednym, a resztę włóż do koperty i w dobre miejsce w szafie. Dziś byłem w specjalnym biurze i dokupiłem te znaczki, które nam brakują, teraz będziemy mieli komplet. Są między nimi znaczki, których już więcej nie dostanę, więc uważaj. Poza tym dostałem tutaj dużo znaczków z Algieru i Madagaskaru. Posyłam Ci, żebyś je schował, jak wrócę to je uporządkujemy razem, bo są tam znaczki algierskie podobne do francuskich, więc nie pomieszaj. Kup album za dwa funty specjalnie na znaczki madagaskarskie i tam wkładaj, a na razie nie zamieniaj. Zrobimy to razem, jak wrócę. To bardzo ładnie, że kupiliście te znaczki z ptakami, ale nie gniewaj się, te ptaki za 28 i 30 agurot[v] muszę oddać za znaczki, które dostałem i Tobie wysyłam. To przecież nieładnie, brać od kogoś znaczki i nie dać nic. Kup więc nowe i przyślij, to je Tobie odeślę.
Haniu! przede wszystkim dziękuję Ci za miłą pocztówkę. Abu Gosz[vi] dobrze znam i ten dom, który jest na zdjęciu też, bo tam jest źródło i jak pracowałem w tej okolicy to wszedłem na podwórze oglądnąć, skąd ta woda się bierze. Napisz, kto Ci zaadresował pocztówkę, bo to nie mamy pismo. Szczepów jest tutaj osiemnaście[vii], ale mówią prawie tym samym językiem, różnice są małe. Oni nie są dzicy, pracują na roli i pasą bydło. Tu jest masa krów, a każda ma garb jak wielbłąd. Garb jest z samego tłuszczu i taka krowa daje bardzo mało mleka. Jak żyje to pracuje, ciągnie pług albo wóz, a jak ją zarżną, to na mięso i skórę. O jedzeniu już pisałem, że mam dość.

A teraz Wam napiszę, jak pracujemy w dżungli. Do nowego miejsca, gdzie myślę, że w skale jest grafit, ścieżek prawie nie było. Wziąłem więc kilku Malgaszów, a każdy z nich ma długi nóż na pół metra, który osadzony jest na długim kiju. Tymi nożami oni wszystko koszą tam, gdzie chcemy pójść i tak robiliśmy drogę. Przez małe strumyki kazałem przerzucać długie i grube bambusy, które tu rosną wzdłuż brzegu. A tam, gdzie są błota, ścinają palmy i kładą, żeby można było wygodnie przejść. Po drodze była jednak jedna rzeka - szeroka jak szerokość naszego domu - więc kazałem zbudować tratwę z bambusów, ale silny prąd ją porwał. Nie było rady i zbudowaliśmy most. Tym mostem przejechać nie można, ale można wygodnie przejść. Nie ma w nim ani jednego gwoździa, wszystko jest powiązane lianami i kazałem nawet zrobić poręcz. Jak będzie duży deszcz i dużo wody w rzece, to woda go zniesie, ale na razie można chodzić. Widzicie więc, że jak trzeba, to Wasz tata drogi i mosty buduje.
Na miejscu, gdzie myślę, że jest grafit, każę kopać Malgaszom, a oni potem się dziwią, skąd ten biały człowiek, który tu nigdy nie był, wie, że właśnie tu jest grafit? Oni się tutaj urodzili, wychowali i do głowy im nie przyszło kopać właśnie na tym wzgórzu. Za tę pracę ja im płacę i oni się dziwią, że warto mi płacić za te kilka małych woreczków ziemi, które zabieram ze sobą. Oni nie wiedzą, że tę ziemię zbada się w laboratorium chemicznym i jeśli próby będą dobre, to przyjdzie więcej białych ludzi i zbudują drogę, sprowadzą maszyny, otworzą kopalnię, fabrykę - i wtedy będzie praca dla wszystkich w okolicy, a obok kopalni postawi się szkołę. Wtedy ich dzieci pójdą już do szkoły i będą wiedzieli więcej od rodziców.
Na razie jest tu jednak tylko dżungla i błota, a w całej okolicy tylko kilka chatek z bambusów.
Napiszcie koniecznie do mnie. Ja Wasze listy czytam dużo, dużo razy, bo one są dla mnie bardzo ciekawe. Haniu, zrób mi szalik.
Mocno całuję i ciumy oddajcie mamie
Wasz Tata
[i] Cofim (hebr.) - skaut, harcerz.
[ii] Asefot (hebr.) - spotkania.
[iii] Madrich (hebr.) - prowadzący grupy, drużynowy.
[iv] Lasman był filatelistą, zebrał pokaźny zbiór znaczków z całego świata.
[v] Agurot (hebr. gromadzenie) - moneta w walucie izraelskiej wprowadzona do obiegu 1 stycznia 1960 roku. 1 szekel równa się 100 agurot.
[vi] Abu Gosz (Aby Ghush) - nieduża arabska miejscowość położona 11 km na zachód od Jerozolimy, mająca bogatą, biblijną i historyczną przeszłość. Tu przez 20 lat miała być przechowywana Arka Przymierza zanim przeniesiono ją do Świątyni w Jerozolimie, a krzyżowcy na przełomie XI i XII weku omyłkowo zidentyfikowali to miejsce jako Emaus i zbudowali tu zamek i kościół.
[vii] Madagaskar zamieszkuje 18 plemion, z których większość to potomkowie przybyłych na wyspę przed ponad dwoma tysiącami lat Indonezyjczykami.
W chwili, gdy Noach Lasman pisze ten list, jego syn Marek ma dziesięć lat, a córka Hana osiem. Świat jeszcze wierzy w postęp i nikt nie odczuwa żadnych zmian klimatycznych. W dżungli będą fabryki, a dzieci robotników pójdą do szkoły. Izrael roku 1963 i Polska, z której Lasmanowie wyjechali w 1957 roku, choć w zupełnie innych sytuacjach politycznych i wolnościowych, rządzą się podobnie pięknymi ideami o budowie lepszego świata, postępie i rozwoju dla dobra ludzkości. To wszystko wybrzmiewa w tym liście i Lasman reprezentuje tu typowe dla tamtego czasu - osiemnaście lat po strasznej wojnie - podejście optymistyczne, które wzmaga jeszcze formuła listu do dzieci. Choć sam w tak pięknie zarysowany postęp nie wierzył, bo z totalnymi utopiami miał do czynienia.
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.