logo l
Madagaskar 1963-1964

Kelner nie kłania się w pas

Są tu ludzie, którzy są bardziej Europejczykami niż przeciętny Europejczyk - nie tylko zewnętrznie, ale również mentalnościowo. I są jeszcze szczepy na południu, które chodzą prawie nago. A w Tananariwie podoba mi się, że wobec białego ludzie nie są uniżeni tak, jak w Bangui. Kelner bierze wprawdzie napiwek, ale bez kłaniania się w pas, tak, jak robi to kelner we Francji. 


  

Tananarive, 29 X 1963

Moi Najdrożsi!

Dzisiaj otrzymałem drugi list od Was, ale wysłany 16 X, to znaczy w dniu mojego wyjazdu. To ładnie, że od razu napisaliście. Poczta tutaj strasznie długo chodzi, jeden list dziesięć dni, a jeden aż trzynaście dni. Co zrobić, to nie tylko daleko, ale i połączenie skomplikowane. Nie każdy samolot idący w tę stronę może zabrać Wasze listy, bo jeżeli ląduje w Kairze lub Chartumie, to ulegną konfiskacie[i].

Ja na razie siedzę w Tananarive[ii], a  w drogę ruszam w poniedziałek, na kilka tygodni do Vatomandry[iii] na wybrzeżu i tam zacznę pracę. Tutaj nie mam dużo pracy, trochę spraw organizacyjnych, technicznych i poza tym czytam, oczywiście po francusku, literaturę o tych stronach, w których mam pracować. Kupuję też tutejszą gazetę i czytam - na siłę. Czuję też, że coraz lepiej daję sobie radę z tym językiem. No, o to, że jestem Wiktorem Hugo mnie nie posądzisz, ale sądzę, że mówię mniej więcej jak Żyd, który rok przebywał na Plecł[iv] w Paryżu.

Tu prowadzę przyjemny żywot. Jem jak w zegarku i to smacznie, po obiedzie śpię godzinkę, półtorej, czytam i znów jem i znów śpię. Chciałbym już wyruszyć i zacząć robotę, ale to nie ode mnie zależy. Tutejszy Urząd Górniczy daje maszynę od poniedziałku i nic na to nie poradzę. Są jeszcze inne komplikacje - natury finansowej. Pisałem o tym do Bodenkina[v] i zwróciłem się do naszej ambasady. Powiedzieli mi i słusznie, będą interweniować i tu, i w Izraelu, ale sami pieniędzy nie wyłożą na prowadzenie prac. Tylko w wypadku, jeżeli nie będę miał na osobiste wydatki. Mają sto procent racji. Kiedyś przejmowałbym się tymi sprawami. Teraz już nie. Mogę nawet motyle łapać, nie moja rzecz, jak oni tak to zorganizowali. Moim zdaniem tutejsze władze dają więcej niż oni się spodziewali. Trudno, żebym zrobił coś poważnego mając w ręku 200 dolarów na ten cel. Rozmawiałem wszędzie, gdzie mogłem dojść. Ambasador ma jeszcze rozmawiać i wysłać telegram do kraju. Myślę, że ta sprawa się rozwikła. W najgorszym wypadku bilet powrotny mam.

Cieszę się, że masz nową kobietę[vi], no i że dzieci są fajne. Ja tutaj zawsze o Was myślę, szczególnie jak widzę coś ciekawego. Jak widziałem tego motyla, albo jak piłem wodę z dziury w drzewie palmowym, to myślałem o dzieciach, jaką frajdę mieliby z tego. Co do zdjęć to postaram się, ale tutaj naprawdę nie ma dużo zwierząt. Pod tym względem ten kraj jest ubogi. Ale inne rzeczy na pewno sfotografuję. A jest tu dużo ładnych widoków, roślin i różne typy ludzi.

Wczoraj byłem u fryzjera. W ogóle prowadzę się porządnie. Łykam na czas pastylki, jem, śpię i właściwie jeszcze mało pracuję.

T slajd Madagaskar 047 M znak

Dziś dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o tym kraju. Więc przed ostatecznym opanowaniem tego kraju przez Francuzów największą siłę stanowili tutaj Hova (czyta się Huw). Jest to najliczniejsze plemię na wyspie o typie polinezyjskim, które jeszcze przed przybyciem białych stworzyło wysoką cywilizację i państwo, które trzymało w ryzach i poddaństwie inne plemiona stojące na niższym szczeblu cywilizacyjnym. Z nich też pochodziła królowa, o której ci pisałem. Inne plemiona mają też ciemniejszy odcień skóry, to znaczy ludzie są bardzie podobni do murzynów. Hova stawiali też najdłuższy i najsilniejszy opór Francuzom. Po podboju Francuzi zaczęli oczywiście faworyzować inne plemiona. Jednak sześćdziesiąt lat to był za krótki okres, żeby wyeliminować Hova. Oni byli już piśmienni, byli bogaci (Francuzi ich nie wywłaszczyli) i najszybciej wchłaniali nową kulturę. Byli po prostu najlepiej do tego przygotowani. Wysyłali swoje dzieci na studia, zajęli się handlem i rolnictwem na wielką skalę, i to oni obecnie stanowią tu burżuazję i dają kadry do administracji. Inne plemiona mają jednak uraz do nich i z chwilą powstania niepodległego Madagaskaru w 1958 roku prezydentem został jeden z innego plemienia, wśród kilkunastu ministrów jest jeden Hova, cała żandarmeria i wojsko (bezpieczeństwo) jest obsadzone przez inne plemiona - ale cały średni stan urzędniczy i inteligencja to Hova. Teraz rozumiem dlaczego, kiedy Lewin zaproponował nazwać nowy hotel (osiemnastopiętrowy), który ma tu zbudować, imieniem ostatniej królowej, gwałtownie zaprotestowano. Mamy więc tutaj również aszekenazim i sefardim[vii], z tą różnicą, że tutaj ci ostatni mają władzę.

Jeśli idzie o historię osiedlenia tej wyspy, to sprawa jest niejasna. Pierwszymi Europejczykami byli marynarze Vasco da Gamy. W czasie powrotu z Indii dopłynęli do wyspy. Ale przed tym prowadzili tu handel Indusi, Chińczycy, a szczególnie Arabowie. Polinezyjczycy napłynęli tu prawdopodobnie z Indonezji kilkoma falami mniej więcej od I wieku naszej ery. Ale przed tym była tu inwazja murzynów z Afryki. Niektórzy twierdzą, że murzyni również nie napotkali tutaj próżni. Były tu już przedtem ludy pokrewne Buszmenom i Pigmejom, których resztki siedzą jeszcze dżungli na północnym zachodzie kraju. Ci ostatni podobno nie znają jeszcze cywilizacji białego człowieka. To wszystko jest bardzo ciekawe i dziwne, że archeolodzy, lingwiści, historycy, antropologowie jeszcze tego nie rozpracowali. Faktem jest, że widać tu różne typy - od negroidalnych, czarnych jak smoła, poprzez kawowych Malajów, do śniadych jak Japończycy. I to wszystko w czystym typie, jak i mieszanym. Nie mówię już o białych czy produkcie ich mieszania się z wszystkimi innymi typami. Jednak żenić się - a to jak ci pisałem jest częste tutaj - żenią się z kobietami Hova. Są wśród nich też ładne kobiety. Niektóre wyglądają jak filigranowe chińskie figurki  porcelanowe. Drobne, szczupłe, wiotkie, z dużymi, ciemnymi oczami o wykroju migdału, z dużymi rzęsami i o małych ustach, ale obrzmiałych wargach i śniadej cerze. Ale to raczej jest wyjątkowe. Na ogół nie są ładne. Nawet dzieci mają coś starczego w twarzy. W ogóle gdyby ktoś mnie zapytał, jaki jest typ malgaski, nie mógłbym odpowiedzieć.

Poza różnicą w kolorach są też ogromne różnice w wyglądzie, nawet w ramach jednego „koloru”. Widzisz drabów zbudowanych jak atleci i cherlaków, jakby już w dziesiątym pokoleniu nękała ich gruźlica. To samo jeśli idzie o kulturę. Nie mogę jeszcze niczego powiedzieć o tutejszej kulturze czy kulturach, ale są tu ludzie, którzy są bardziej Europejczykami niż przeciętny Europejczyk nie tylko zewnętrznie, ale również mentalnościowo - i są jeszcze szczepy na południu, które chodzą prawie nago. Tutaj jednak, w Tananariwie, podoba mi się, że wobec białego ludzie nie są uniżeni tak, jak w Bangui[viii]. Kelner bierze wprawdzie napiwek, ale bez kłaniania się w pas, tak, jak robi to kelner we Francji. Widać też często mieszane towarzystwo na ulicy - oczywiście dotyczy to tylko pewnej klasy i prawdopodobnie tylko większych miast. Prostytucji też prawie tu nie ma. Wprawdzie widziałem na pryncypialnej ulicy jakieś młode kolorowe siksy z bikiniarzami, ale nie jestem pewien, czy to styl ubierania się w pewnym towarzystwie, czy to zawód tego wymaga. Wokół hotelu kręci się kilka starych jędz z parasolkami, ale nie zaczepiają. Te czekają najwyraźniej na klientelę. Jednak pyski mają takie, że tylko zdrowo zawiany gość mógłby się zdecydować na coś takiego.

Dziś, ponieważ przed wieczorem zapowiadał się deszcz, kupiłem sobie w pobliskim supermarkecie kiełbasę, korniszony, ser i bułki, i zrobiłem sobie sam kolację. Na ósmą godzinę jestem zaproszony do sekretarza ambasady. Ma tam być też jedna rodzina z Izraela, którą poznam. Będę musiał wziąć taksówkę, bo kropi deszcz.

Kochani! piszcie często i dużo. To mi strasznie dodaje otuchy. Czytam Wasze listy dużo, dużo razy i staram się też czytać miedzy wierszami. Często myślę, co Wy akurat robicie. Jutro chcę odwiedzić ogród zoologiczny, więc zrobię zdjęcia. Na razie zrobiłem trochę zdjęć w Tananarive. Są tutaj piękne panoramy, choć miasto ma mało egzotycznego w sobie. Mogłoby być (pomijając mieszkańców) jakimś prowincjonalnym miastem w Europie, z tym, że ma o wiele większy ruch samochodowy.

No więc byłem na tym przyjęciu. Było tam, prócz sekretarza z żoną, starsze małżeństwo izraelskie z jakiegoś moszawu[ix]. On pracuje tu w jakimś wydziale, który nazywa się: kooperacja rolnictwa. Są już tutaj pół roku. Poza tym małżeństwo Żydów z Egiptu. Ich córka studiuje w Izraelu. Są zachwyceni Izraelem na odległość, ale twierdzą, że to drogi kraj, bo córka potrzebuje 500 funtów miesięcznie. Powiedziałem, że chyba ktoś się przy niej dożywia. W ogóle to takie „diburej srak”[x] mnie denerwują. Mają pretensję, że to dobrze a tamto niedobrze, dlaczego prześladuje się religijnych i nie zamyka się misji[xi]. Psiakrew, opycha się to trefnymi krabami, trefne steki wcina, samochodem się rozbija, a mnie każe w jarmułce chodzić. Może niedługo ubikacji zabronią postawić w granicach Izraela, bo jak można takie rzeczy robić na Świętej Ziemi?

No, niech ich szlag trafi.

Na razie kończę, całuję wszystkich po sto razy, a znajomych pozdrów. Napisz, do kogo posłać kartki.

Wasz Noach

Tananarive, 31 X 1963

 

[i] Kair - stolica Egiptu, Chartum - stolica Sudanu. Oba te kraje nie uznawały Izraela, a ich wojska walczyły w 1948 roku w Palestynie, w wojnie, która wybuchła po ogłoszeniu przez Żydów powstania państwa Izrael.

[ii] Antananarywa - stolica Madagaskaru położona środkowej części wyspy nad rzeką Ikopą. W okresie kolonialnym i po uzyskaniu niepodległości aż do 1976 roku nosiła nazwę Tananarywa. W języku malgaskim Antananarywa znaczy „Miasto Tysiąca”.     

[iii] Vatomandry - miasto położone nad Oceanem Indyjskim w rejonie Atisnanana, centrum dystryktu.

[iv] Pletzl - dzielnica żydowska w Paryżu w Marais, skupiona wokół placu Sant Paul, gdzie od końca XIX wieku osiedlali się żydowscy imigranci z Europy Wschodniej. Do dziś pozostaje w znacznej mierze centrum życia żydowskiego w Paryżu. Słowo pletzl oznacza w jidysz mały plac.

[v] Bodenkin - dyrektor państwowego przedsiębiorstwa Mahcawej Israel, które zajmowało się poszukiwaniem surowców mineralnych. To on zaproponował Lasmanowi wyjazd na Madagaskar.

[vi] Lasman ma na myśli pomoc domową.

[vii] Aszekenazim i sefardim (hebr.) - Żydzi aszkenazyjscy zamieszkiwali środkową i wschodnią, a częściowo też zachodnią Europę, mówili językiem jidysz. Żydzi sefardyjscy pochodzili z Hiszpani i Portugali, skąd pod koniec XV wieku zostali wygnani osiedlając się w różnych krajach obszaru Morza Śródziemnego, mówią językiem ladino. To Żydzi aszkenazyjscy doprowadzili do powstania państwa Izrael i przez wiele lat odgrywali w nim dominującą rolę.

[viii] Bangui - stolica i największe miasto Republiki Środkowoafrykańskiej założone w 1889 roku przez francuskich kolonizatorów.

[ix] Moszaw - spółdzielnia rolnicza. Moszawy tworzone były od końca XIX wieku przez Żydów osiedlających się w Palestynie. Od kibuców różnią się m.in. tym, że uznają własność prywatną.

[x] Diburej srak (hebr.) - gadanie po to, żeby gadać, po próżnicy.

[xi] Mowa o religijnych Żydach i misjach chrześcijańskich. Lasman denerwuje się na Żydów, którzy nie żyją w Izraelu, ale mają pretensje do urządzania życia według swoich wyobrażeń żyjącym tam rodakom.

 

LIST DO ŻONY, CLILI LASMAN

Noach Lasman pojechał na Madagaskar wysłany przez grupę przedsiębiorców i biznesmenów z USA i Izraela. Trzecim partnerem przedsięwzięcia była strona malgaska. Wspólnicy chcieli powołać spółkę, która założyłaby nową kopalnię wydobywającą na Madagaskarze grafit - dość powszechnie występujący na świecie minerał stosowany jako naturalny suchy smar. Za Madagaskarem przemawiały dotychczasowe złoża tego minerału, od lat już eksploatowanego na wyspie, oraz tania siła robocza, pozwalająca sprzedawać go korzystnie na światowych rynkach. Ze strony amerykańskiej partnerem w spółce miała być firma Warner Brothers, ze strony izraelskiej Szalom Lewin, przedsiębiorca i deweloper budujący hotele w wychodzących z kolonializmu afrykańskich krajach. Jego partnerem było państwo Izrael, reprezentowane przez Bodenkina, dyrektora państwowego przedsiębiorstwa Mahcawej Israel zajmującego się m.in. poszukiwaniem surowców mineralnych. I Lewin i Bodenkin byli polskimi Żydami.

Lasman miał na Madagaskarze poszukiwać nowych złóż grafitu i wskazać przyszłej spółce miejsca, w których można by zbudować opłacalną kopalnię tego minerału. Geolog od początku miał jednak kłopoty z realizacją powierzonej mu pracy. Jego zleceniodawcy tygodniami nie przesyłali mu obiecanych środków - bardzo utrudniając mu poszukiwania grafitu. W pisanych przez Lasmana listach ten wątek wciąż się pojawia - prowadząc go w końcu do stwierdzenia, że tym, którzy go tu wysłali, głównie Amerykanom, wcale nie zależy na stworzeniu na Madagaskarze nowej kopalni. Zależy im na wywarciu takiej presji na już działające tu firmy wydobywcze tego minerału - przez sam fakt poszukiwania przez nich grafitu i możliwości budowy własnej kopalni - by obniżyli oni swoje ceny na grafit. I plan Amerykanów się sprawdza. Zleceniodawcy Lasman nie przewidzieli tylko, że naprawdę znajdzie on na dwa nowe i bogate złoża grafitu, co - jak przypuszcza geolog - staje się dla nich pewnym problemem.

Ten wątek ciągnie się przez listy Lasmana jak osobna saga - będąc sam w sobie bardzo ciekawym i konkretnym przyczynkiem do działania kapitalizmu, którego sama istota, zysk, jest i dla zwykłych ludzi, i dla przyrody, i dla biedniejszych i nie umiejących grać w tę grę krajów niszczący.

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania  #poznanwspiera

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".

Kontakt

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.