logo l
Madagaskar 1963-1964

Most za 5,5 funtów

Spałem świetnie, morze jest teraz burzliwe i fale ryczały, a oprócz tego całą noc lał deszcz. Obudziłem się o godzinie 5, 5.30 i wyszedłem na werandę. Było mglisto, pochmurnie i poprzez strugi wody oraz palmy widać było tylko fale, jak pędziły wprost na dom. 


  

Tananarive, 24 XI 1963

Moi Kochani!

I znów jestem w Tananarive. W czwartek przed południem pobrałem w terenie próby z trzech profili. Poleciłem prospektorowi[i] prowadzić dalej roboty. Objaśniłem mu gdzie i w jakim kierunku ma pracować, żeby mu starczyło na kilka dni, i wyruszyłem. Przez tę rzeczkę, o której Wam pisałem, kazałem przerzucić most. Z początku zrobili tratwę, ale silniejszy prąd ją porwał. Wyszukałem więc jakieś drzewo, które do połowy wyrastało krzywo nad rzeczką i od tego drzewa kazałem budować. Trzech ludzi pracowało jeden dzień, ale jest most i to chyba najtańszy na świecie (450 franków malgaskich - 5,5 funtów izraelskich). Materiał na miejscu i bez użycia gwoździa. Bez tego mostu nie mógłbym transportować pobranych prób. Dwóch ludzi niesie w wiadrze na kiju próby o wadze chyba 25 kilogramów, po nierównym terenie, często zapadając się po kolana w błocie. I to kilka kilometrów.

W czwartek po południu spakowałem wszystko, co trzeba i wybrałem się na stację kolejową odległą o 80 kilometrów od Votomandry. Stacja nazywa się Ambila-Lemaitso[ii]. Sami rozumiecie, że droga do miejscowości o tak trudnej nazwie nie może być łatwa. Na drodze są dwie przeprawy motorowym promem przez laguny i jak zwykle porom obowiązkowo musi być z drugiej strony przeprawy. Sama droga ładna. Z jednej strony laguna, a z drugiej ocean.

W Ambila jest piękny, mały hotel francuski położony piętnaście metrów od brzegu. O tej porze nie ma sezonu i był tam prócz mnie jeden miły Francuz w moim wieku - a więc młody. Ten facet urodził się tam, w tej dziurze, po trzydziestu latach przyjechał ją odwiedzić i nie zastał nikogo ze starych mieszkańców, poza jednym rybakiem Malgaszem. Zjedliśmy porządną kolację - między innymi jaja żółwie. (Cliluś - wybacz, ale one z wyglądu nie są gorsze od kurzego, a w smaku lepsze - w ogóle o jedzeniu mało Wam piszę i tracicie na tym). Jaja te są wielkości kurzego, tylko okrągłe i w silnej błonie bez skorupy. Żółw, który je składa, dochodzi do trzystu, czterystu kilogramów, żyje w morzu i jego mięso jest bardzo smaczne. Jajka je się na surowo bez soli, bo w stanie naturalnym są lekko słonawe; są bardzo tłuste i gęste, jak gdyby mączyste. Jadłem je popijając piwem. Potem ucięliśmy rozmówkę, a ponieważ ten Francuz pracuje w Air France, więc rozmowa była światowa -  o liniach lotniczych, hotelach w różnych stronach świata, ludach itd. Jestem już na tyle obyty, że mogłem też coś powiedzieć

Spałem świetnie, morze jest teraz burzliwe i fale ryczały, a oprócz tego całą noc lał deszcz. Obudziłem się o godzinie 5, 5.30 i wyszedłem na werandę. Było mglisto, pochmurnie i poprzez strugi wody oraz palmy widać było tylko fale, jak pędziły wprost na dom.

Pociąg ma dwie klasy: droższą - lepszą i tańszą - gorszą. Ta lepsza nie jest znów tak bardzo lepsza, ale jest czysto, wygodnie się siedzi i jest bufet. Pierwszą klasą w wolnej i niepodległej Republice jechali tylko biali, kilku Chińczyków i jedna Hinduska[iii], jeżeli mam pominąć dwie bufetowe. Biali to oczywiście tylko Francuzi, w moim przypadku prawie sami wojskowi i ich rodziny. Samo towarzystwo nie było zbyt ciekawe, ale krajobraz był ładny. Początkowo jedzie się niziną nadbrzeżną, gdzie są bardzo duże plantacje trzciny cukrowej. Taka pojedyncza trzcina wygląda jak kij z zastygła fontanną liści. Potem wjeżdża się na teren pagórkowaty, następnie podróżuje przez góry wzdłuż rzek mających masę wodospadów i porohów, a potem wjeżdża na plateau[iv] - wyżynę Centralnego Madagaskaru, gdzie działalność człowieka poznać można głównie poprzez pola ryżowe. Pola te zajmują wielkie doliny rzek, są podzielone na małe pólka przez tamy - bardzo niskie, które umożliwiają zatapianie pól w odpowiednich okresach.

slajd Madagaskar2 050 znak

Po drodze, na stacjach, ludzie sprzedawali owoce, a na niektórych pieczywo, gotowane mięso w kawałkach, smażoną wątrobę, kawałki kiełbasy, gotowane raki i inne miejscowe przysmaki. Moi sąsiedzi-Francuzi objadali się rakami. Kupowali je na tuziny - bo są bardzo tanie. Mniej więcej w połowie drogi do Tananarive, w Perinet[v], pociąg przystaje na godzinę i wszyscy idą jeść. Druga klasa ma za stacją wielką, otwartą szopę z rozstawionymi ławkami wzdłuż długich stołów. Tam podaje się malgaskie jedzenie - ryż sypki, niesolony, gotowane jarzyny, ostro przyprawione i mięso gotowane: kawałki wieprzowiny, wołowiny i kury oraz smażone ryby. Jak więc widzicie oni jedzą nieźle, ale tego niesolonego ryżu nie mogę strawić. My poszliśmy do dworcowej restauracji i tu za 300 franków zjadłem solidny francuski obiad z pięciu dań i wypiłem kawę.

O bananach mało Wam pisałem. Jest ich tutaj kilka gatunków - małe i duże, i są bardzo smaczne, a różnica miedzy nimi polega nie tylko na wielkości, ale przede wszystkim na smaku. Je się je nie tylko na surowo, jak u nas, ale smażone, obsmażane z cukrem lukrem, robi się z nich budyń i inne potrawy. W niektórych rejonach banany odgrywają rolę chleba.

Do obiadu Francuzi dopijają wino, a ponieważ niektórzy popili trochę więcej, więc jak wsiedliśmy do wagonu zaczęły się głośne dyskusje, ale tematem nie były jakieś miejscowe sprawy, ale Francja, metro paryskie, restauracje w Paryżu, Lyonie, Marsylii. Jak padła jakaś uwaga o Madagaskarze, to tylko po to, aby porównać. We Francji robią np. zupę cebulową, że palce lizać, a tu? Albo: tu są langusty czy raki takie tanie, że można się nimi codzienni obżerać, a tam? Itd.

Po dziesięciu godzinach dojechaliśmy wreszcie do stolicy. Tę linie Francuzi zbudowali jeszcze w dziewięćdziesiątych latach ubiegłego wieku[vi] i dla Madagaskaru do dziś ma ona olbrzymie znaczenie gospodarcze. Jest to jednak funkcja nieprzewidziana w czasie budowy. Linię zbudowano po to, by ujarzmić tą część kraju. Niemniej była to ogromna praca: przebić się przez te góry i mimo że generał Gallieni[vii] nie budował tej linii z miłości do Malgaszów, to jednak uważam, że bardziej przyczynił się tym do rozwoju Madagaskaru niż np. dzisiejszy prezydent.

W Tananarive wziąłem taksówkę i pojechałem do hotelu. Skomunikowałem się z ambasadą, było późno, ale sekretarz jeszcze pracował. Ambasador został wezwany do kraju, bo matka (85 lat) zachorowała. Dla mnie nic nie było. Twoje listy zostały wysłane do Votomandry i tam poczekają na mój powrót. Lewin pisał, że niedługo przyślą mi forsę, Bodenkin nic nie pisał. Powiedziałem sekretarzowi, że przywiozłem próby do analizy, że są jakieś możliwości, ale forsy nie ma. Więc na tydzień on mi jeszcze da, ale potem to sam nie ma. Usiadł i napisał telegram do Lewina. Ten telegram kosztuje chyba 60 dolarów. Wyolbrzymił wszystko - może to pomoże, ale mnie cholera bierze.

Dziś byłem w Instytucie. Oddałem próby do analizy. Na oko ocenili grafit dobrze. Wyniki dostanę we wtorek, więc w środę rano wracam, a tymczasem mogę leniuchować i rzeczywiście to zrobię. Z tych samych prób oddałem część do badań mineralogicznych, żeby mi określili wielkość cząstek grafitu i minerały towarzyszące.

Dowiedziałem się też dzisiaj, że zabito Kennedy’ego[viii]. Cholerne kowboje, w sto lat po śmierci Lincolna znów zginął prezydent z tego samego powodu. Myślę, że to jednak nie wpłynie na zmianę polityki USA ani u nich w kraju, ani na arenie międzynarodowej. Po śmierci Lincolna Ameryka też nie wróciła na drogę niewolnictwa. Ale szkoda, że on zginął, choć zazwyczaj nie przejmuję się losami wielkich współczesnych, tak jak oni nie przejmują się moimi losami.

Przerwałem pisanie, bo sprzedawano specjalne wydanie tutejszej gazety. Cała jest poświęcona zdjęciom rodziny Kennedy’ego i piszą, że zabójca był w Rosji, jest komunistą i był inspirowany przez Castro, ale równocześnie podkreślają, że zginął za równouprawnienie ras. Coś tu się nie klei. Z tego wszystkiego poszedłem na kolację, a potem na film „200 000 mil podmorskiej podróży” według książki Verne’go. Ładne zdjęcia pod wodą.

Spałem świetnie i obudziłem się o 7.30. Wziąłem kąpiel - niedziela - nawet nie wiem, co zrobić z całym dniem. Uporządkowałem rachunki do dnia dzisiejszego i usiadłem dokończyć list do Was.

Wprawdzie dużo roboty tu nie mam, ale żyję w napięciu, czy dostanę dobre wyniki analiz. Ciężar by mi spadł z serca, jeśli tak. Wiem, że to jeszcze nie koniec, bo cała robota jeszcze przede mną i może trzeba będzie znaleźć drugą alternatywę, to znaczy znaleźć drugie miejsce bliżej Tamatave[ix] - portu wysyłkowego. Wiem, że będę miał przeprawę z Lewinem jak zażądam wykonania wierceń. On nie jest technikiem i żałuje każdego grosza, ale to wszystko są zmartwienia na później. Rozumiesz, że jeżeli mam jakiś teren w ręku, to zasadniczy warunek - znalezienie złoża, został w zasadzie spełniony. Poza tym zadowolenie własne, że w tych warunkach, w nowym terenie wywiązałem się z zobowiązań. No, nie chcę się upajać przed czasem i przerywam.

Przed dziesiątą muszę wrzucić list do skrzynki. Mocno, mocno całuję i bardzo tęsknię do Ciebie Cliluś i do dzieci. Jak zrobisz z nauką, tak będzie dobrze, a jeżeli rzucisz ten kurs, to koniecznie ucz się też hebrajskiego, a nie tylko angielskiego. Mocno, mocno całuję i jak tylko dostanę wyniki analiz, to napiszę.

Wasz Nojuś

Pozdrowienia dla wszystkich.

 

[i] Prospektor (ang. prospector) - badacz, poszukiwacz minerałów.

[ii] Ambila-Lemaitso - miasto w południowo-wschodniej części Madagaskaru nad Oceanem Indyskim, liczy 17 tys. mieszkańców.

[iii] Chińczycy, Hindusi, Arabowie to jedne z nielicznych, ale stałych mniejszości narodowych Madagaskaru.

[iv] Plateau (franc.) - taca.

[v] Perinet - nieduża miejscowość położona w pobliżu jednego z rezerwatów Madagaskaru noszącego od niej swą nazwę: Perinet Special Reserve. Jest to miejsce występowania i chronienia indri, największego lemura na wyspie, który nie rozmnaża się w niewoli.

[vi] Chodzi o wiek XIX.

[vii] Josef Gallieni (1848-1916) - francuski generał-gubernator Madagaskaru w latach 1896-1905. Spacyfikował powstanie największego plemienia malgaskiego Hova i włączył wyspę pod kolonialną władzę Francji.

[viii] John F. Kennedy (1917-1963) - demokratyczny prezydent Stanów Zjednoczonych Amerykiw latach 1961-1963, zamordowany 22 listopada w Dallas, w Teksasie. 

[ix] Toamasina - do 1979 Tamatave, drugie pod względem wielkości miasto Madagaskaru położone nad Oceanem Indyjskim, główny port morski wyspy.

LIST DO ŻONY, CLILI LASMAN

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania  #poznanwspiera

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".

Kontakt

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.