Jedna rzecz mnie tylko dobija. Myśl, że po trzech tygodniach pracy w polu nadepnąłem na żyłę, kiedy tu są kopalnie, które mają problemy surowcowe. Nie uważam się ani za geniusza, ani za szczęściarza, więc czemu u mnie to tak ładnie wygląda? Tu coś musi w tym być. W tym złożu musi być jakiś feler. To niemożliwe, żeby sześć kilometrów od drogi znaleźć złote jajo!
Vatomandry, 28 XI 1963
A więc chwyciło. Tak, jak przewidziałem, ciągnie się pas gnejsów[i] z grafitem i na oko piękny, bez dużego nadkładu. Pod cienką warstwą leterytu[ii]. Ciągnie się to na przestrzeni północ-południe 1500 metrów, a wschód-zachód 70-200 metrów. Pagórki są wysokie na 20-30 metrów. Niemal wszystkie wykopy są pozytywne i na oko musi być duża zawartość grafitu. Otrzymałem też rezultaty analiz z trzech pierwszych profilów. Dwa pierwsze - reprezentatywne, mają 4,5 procent grafitu, to znaczy są ekonomiczne, a trzeci - 2,5 procent, nieładny, ale nie reprezentacyjny.
Jestem pełen nadziei, że to jest złoże. Jedna rzecz mnie tylko dobija. Myśl, że po trzech tygodniach pracy w polu nadepnąłem na żyłę, kiedy tu są kopalnie, które mają problemy surowcowe. Nie uważam się ani za geniusza, ani za szczęściarza, więc czemu u mnie to tak ładnie wygląda? Tu coś musi w tym być. W tym złożu musi być jakiś feler. To niemożliwe, żeby sześć kilometrów od drogi znaleźć złote jajo! Jednej rzeczy - nawet jak zrobię dużo, bardzo dużo wykopów, też nie będę wiedział: czy ta warstwa grafitonośna na większej głębokości 5 - 10 - 15 metrów będzie miękka, czy twarda? Tu jest tylko jedna rada - wiercić. Nie wiem, czy oni się zgodzą. Cały czas mam problemy z pieniędzmi. Te gnoje nie przysyłają pieniędzy, a te grosze, które ambasada może dać, starczają na dwudziestu robotników. Już przestałem się denerwować. Robię, co mogę. Będzie forsa - będę robił więcej.
Ja czuję się dobrze, tym bardziej, że widzę wyniki pracy. Znasz mnie przecież.
Acha, jeszcze jedna rzecz w tym złożu mi się nie podoba. Pod lupą cząsteczki grafitu są małe, a taki grafit jest tańszy na rynku światowym. Napiszę do Bodenkina w sprawozdaniu, że mam wprawdzie różne trudności, ale nie przedstawiam mu (natury finansowo-organizacyjnej), bo dotychczas nie zareagował na moje listy. Napiszę mu, że nie chcę odgrywać roli nabożnego Żyda, co się modli i prosi, ale wie, że ze strony boga nie będzie żadnej reakcji. Jak byłem jeszcze w Tananarive, to Lewin przysłał telegram, że Amerykanie przekazali jakąś sumę na mnie, ale ta suma nie doszła. Podejrzewam, że ich czek też nie ma pokrycia. Ale wyłączyłem się i już mnie to nie interesuje. Jak nie będzie forsy to wracam do Tananarive i będę chodził codziennie do kina.
Dość o tych historiach. Nie bój się, do Bodenkina nie napiszę tak entuzjastycznie. Zresztą sam się wewnątrz studzę. Zrobiłem skromne obliczenie zasobów tego złoża i wyszło mi 120 000 ton w przeliczeniu na czysty grafit. To jest czterdzieści lat produkcji, kiedy tu zakłady normalnie wykazują dwa, cztery lata, a jeden dziesięć lat produkcji. To jest za ładne, żeby było prawdziwe.
Piszę tyle o tym, bo wyobrażasz sobie, jak to przeżywam. Jeszcze jest dużo pracy, ale to już nie jest w próżni. Nie wiem, czy Ci pisałem - tu jeden dyrektor kopalni szuka ze mną kontaktu i mam się z nim spotkać 12 grudnia w jednej jego kopalni 150 kilometrów stąd. On chce prawdopodobnie skomunikować się z nowym przedsiębiorstwem, bo sam finansowo słabo stoi i do tego chce otworzyć kopalnię złota i berylu[iii]. Muszę przedstawić tę sprawę Bodenkinowi, ale pojadę na to spotkanie, bo to należy do moich obowiązków. Wysłucham, ale oczywiście nie mogę nic obowiązującego powiedzieć.
Moi Kochani, tak bym Was teraz wyściskał, a z dziećmi tobym zatańczył. Czy te dranie pamiętają chociaż o tacie? Dam im tutaj zadania matematyczne. Niech przepiszą i przyślą rozwiązania. Mocno, mocno Was całuję i ściskam. Chciałbym tak naprawdę, a nie tylko w liście.
Dostałem list od Meira i teraz mu odpisuję. Przeczytałem pierwszy numer „Haolam Haze”[iv] w pociągu od deski do deski.
No, ciumam jeszcze sto razy i idę spać. Dobranoc. Jutro o szóstej rano wysyłam list.
Wasz Noach
[i] Gnejs - bardzo pospolita, metamorficzna skała występująca we wszystkich rejonach Ziemi.
[ii] Leteryt - osadowa skała powstała w wyniku intensywnego wietrzenia chemicznego skał w klimacie gorącym i wilgotnym o czerwonej, ciemnobrązowej barwie.
[iii] Beryl - minerał należący do krzemianów pierścieniowych, tworzy wiele poszukiwanych odmian kamieni szlachetnych, np. szmaragd i akwamaryn.
[iv] HaOlam HaZeh - lewicowy, antyestablishmentowy tygodnik wydawany od 1937 do 1993 roku w Izraelu, w 1950 r. kupiony przez Uriego Avnery’ego i Szaloma Cohena. bardzo popularny, składał się z dwóch części - poważnej, publikującej materiały śledcze oraz plotkarskiej. Pozostawał w konflikcie z izraelskim rządem niezależnie od jego politycznej opcji.
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.