logo l
Madagaskar 1963-1964

Szatan z siódmej klasy

Nastrój przedświąteczny - Gwiazdka, ludzie się kręcą, kupują. Ciemni ludzie, boso, obok choinek sprzedaje się kwiaty, wszystkie warzywa i owoce na straganach. To jakoś nie pasuje. Mnie choinki kojarzą się z zimnem. Sprzedawcy przytupują nogami, chuchają w ręce, śnieg prószy... Trudno - nie to miejsce, nie ci ludzie, nie te czasy i niestety, nie ten sam Noach. 


  

Tananarive, 22 XII 1963

Moi Najdrożsi!

Strasznie tęsknie za Wami. Z tym oficerem - nazywa się Baron - wałęsamy się po ulicach. Nastrój przedświąteczny - Gwiazdka, ludzie się kręcą, kupują. W jednym kącie sprzedają choinki - jakieś iglaste drzewka podobne do sosen. Patrzałem kilka minut, bo coś mi się wydało dziwne, czegoś tu było brak. Dopiero potem się połapałem - śnieg. Tu ciemni ludzie, boso, obok choinek sprzedaje się kwiaty, wszystkie warzywa i owoce na straganach. To jakoś nie pasuje. Mnie choinki kojarzą się z zimnem. Sprzedawcy przytupują nogami, chuchają w ręce, śnieg prószy i w ogóle są wszystkie zimowe akcesoria. Tu całkiem coś innego. Sprzedawca na bosaka w oberwanych portkach, a kupujący często w krótkich, białych spodenkach. Trudno - nie to miejsce, nie ci ludzie, nie te czasy i niestety, nie ten sam Noach.

slajde Madagaskar 081 M

Z wyjazdu do tego miasta, o którym pisałem, nic nie wyszło, bo Barona na dziś rano wezwano na posiedzenie, a później nie warto było jechać. On ma zacząć pracować za tydzień, a w międzyczasie ma kilka spotkań. Klnie swoje ministerstwo i Malgaszów - a ja go uspokajam. Potem ja klnę i on mnie uspokaja, i tak czas mija. Nasz ambasador wraca z całą rodziną do domu. Nikt z nas tutaj go nie żałuje. Baron też nie obdarza go sympatią. W niedzielę chcemy zwiedzać miasto i okolice - jak pogoda dopisze. W poniedziałek zaprosił nas Einsztein na kolację, tak opychamy czas.

Od czasu, jak pisałaś o deszczach i zalanych drogach, bardzo się niepokoję. Chciałbym, abyście już byli w domu i żebym ja wiedział o tym[i]. Najchętniej byłbym już z Wami w domu. (…) Co do francuskiego, to nie wyobrażaj sobie Cliluś, że mówię płynnie. Mówię i wszyscy mi mówią, że robię postępy. Co do regularnej nauki, to nie ma mowy. Przecież nie siedzę na miejscu. Co do postępów, to ja sam czuję, że łatwiej mi się już wypowiedzieć po francusku.

Marek! to pięknie, że napisałeś taki długi list. Tę książkę, „Szatan z siódmej klasy”, ja też czytałem, jak byłem w Twoim wieku. Napisał ją polski pisarz Kornel Makuszyński. On napisał dużo śmiesznych i wesołych książek, ale dla dzieci tylko dwie, tę którą czytałeś i „Awanturę o Basię”. On bardzo ładnie pisze.

Co do znaczków ładnie, że je uporządkowałeś, ale nie przehandluj tam wszystkich znaczków, które przysyłam, bo jak wrócę, to muszę dać niektórym kolegom, którzy zbierają i którzy nam też dużo dali. Resztę będziesz mógł zamienić. Teraz wyszły tu jeszcze trzy znaczki i wysyłam je Tobie. A co do Hanki to bardzo nieładnie, że nie chcesz, aby jej posłać pocztówki. Znaczków masz dość, a pocztówki, które jej wysyłam, są jej i ona chce je przechować. Przeproś ją i daj jej ciuma, bo ona jest w porządku.

A Ty, Hania, też napisz do taty. Jeszcze nie wiem, co chcesz, abym Ci przywiózł.

(…) Teraz, jak jestem tu przygwożdżony w Tananarive, to Bodenkin i Lewin się wściekną, jak się dowiedzą, ale mam ich gdzieś. Mogli kupić auto. Byłbym też tu siedział jak na szpilkach, gdybym jeszcze nie miał jakiegoś wyniku prac, ale tak to mogę siedzieć i czekać.

Co do Bangui[ii] czytałem w tutejszej gazecie, że tamtejszy parlament zmienił ustawę górniczą. Przyjemnie pomyśleć, że jest się Izraelczykiem z Polski, pracuje na Madagaskarze - i mieć przeświadczenie, że parlament w Centralnej Afryce zmienił również dzięki mnie ustawę górniczą. Myślę, że to przyspieszy rozpoczęcie prac, chociaż wątpię czy w tym sezonie, bo już późno. Zanim podpiszą umowę, kupią sprzęt, będzie już marzec, a pracować można do maja. Jeżeli jednak się zdecydują, to możliwe, że zwrócą się do mnie, abym tam pojechał.

Mocno, mocno całuję. Dziś wieczorem napiszę jeszcze jeden list. Piszcie często.

Wasz Nojuś

 

[i] Clila Lasman wraz z dziećmi spędzała grudniowe święta Chanuka u przyjaciół w kibucu Beit Zera na północy Izraela, koło Jeziora Kineret.

[ii] W tym fragmencie listu Lasman odnosi się do zimowych poszukiwań diamentów w Republice Środkowoafrykańskiej w 1963 roku. Z angielską nazywa ten kraj Centralną Afryką.

LIST OD ŻONY CLILI I DZIECI

Lasman napisał ten list w trakcie niespodziewanej, dwutygodniowej przerwy w poszukiwaniach grafity. Wóz terenowy, z którego korzystał, uległ awarii iniemożliwe było jego szybkie naprawienie. Nadchodziło Boże Narodzenie a zaraz po nim Nowy Rok. Przymusowo musiał spędzać czas w stolicy Madagaskaru nie mając nic do roboty. aż do pierwszych dni stycznia.

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania  #poznanwspiera

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".

Kontakt

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.