Na kanale w wielu miejscach są płoty zrobione z trzciny, które mają małe szparki. Ryby chcą przepłynąć i wpychają tam głowy, a potem nie mogą się przepchnąć i nie mogą głowy wyjąć. Rybacy wyciągają płoty, wyjmują ryby i wstawiają płoty z powrotem.
6 I 1964, Brickaville
Długo do Was nie pisałem, ale dostałem Wasze listy, za co należą się Wam pochwały i całusy. Wiem też, że uczycie się dobrze i w domu zachowujecie się dobrze, co mnie bardzo cieszy, bo wiem, że mama ma dzielnych pomocników.
Dziś nie pracowałem, bo tutaj niedziela jest takim świętem, jak u nas sobota i ludzie odpoczywają, a dzieci nie chodzą do szkoły. Poznałem tutaj jednego Francuza, który ma dużą motorówkę. To jest taka duża, szeroka łódź dla kilku ludzi z bagażem. Ta łódź ma motor silny jak 35 koni, bo siłę motoru określa się według siły koni. Ta łódź z takim motorem może jechać 50 kilometrów na godzinę. Wybraliśmy się na wycieczkę do miasteczka, które leży sześćdziesiąt kilometrów stad. Jechaliśmy rzeką i kanałem. Rzeka jest bardzo szeroka: ma sto, a miejscami dwieście metrów. Niedaleko ujścia do morza ma nawet więcej jak kilometr szerokości. Na rzece pełno jest wysepek. Niektóre są zamieszkałe, ale większość jest pusta. Wzdłuż rzeki ciągną się plantacje trzciny cukrowej albo bananów, ale przeważnie są lasy - dżungle. W niektórych miejscach są małe wsie mające kilkanaście małych domków jak dla krasnoludków, a nad brzegiem kobiety piorę bieliznę, pływają gęsi i kąpią się czarne murzyniątka, którym żadna woda nie zmyje ciemnego koloru.

Po drodze mijaliśmy murzyńskie łodzie, które tutaj nazywają pirogami. Pirogami tymi wozi się do miasta ryż, banany, rafię i różne owoce. Kiedyśmy mijali jakieś łodzie, to ludzie machali rękoma i na pewno zazdrościli nam, że tak szybko jedziemy, bo oni wiosłują, a to ciężka praca i powoli się płynie. W ogóle to trzeba było zwalniać przy pirogach, bo motorówka robi duże fale i może pirogę wywrócić, a tego przecież nie chcieliśmy.
Kanał jest o wiele węższy i ma czarną, spokojną wodę. Przekopano go przez błota i wzdłuż brzegów rosną tylko wodne rośliny, kwiaty, krzewy i drzewa, ale tak gęsto, że tworzą ściany, przez które nawet mała łódka się nie przeciśnie. Ponieważ woda w kanale jest ciemna i spokojna, więc jak patrzy się na wodę, wszystko widać jak w lustrze. Drzewa i kwiaty - wszystko odwrotnie - wydaje się, że gałęzie i liście rosną w dół.
Na kanale w wielu miejscach są płoty i przejście w płotach jest tylko dla łodzi. Te płoty są zrobione z trzciny i mają małe szparki. Ryby chcą przepłynąć i wpychają tam głowy. Potem nie mogą się przepchnąć i nie mogą głowy wyjąć. Rybacy wyciągają płoty, wyjmują ryby i wstawiają płoty z powrotem. Pomysłowe, prawda. Kiedyś robiono tak w wielu krajach, ale teraz to jest zabronione, bo w ten sposób można zniszczyć wszystkie ryby.
Marek, pilnuj tam znaczków, bo część będę musiał oddać kolegom z machonu. Już pisali o tym, a Ty wiesz, że my też od nich dostaliśmy dużo. Posłałem ci już wszystkie znaczki, jakie są na Madagaskarze, prócz trzech bardzo drogich. Pisałem ci już, żebyś kupił mały album i włożył tam po jednym znaczku, tak jak umiesz. Jak wrócę to razem je uporządkujemy według serii.
Twój list o cofim[i] i z kibucu był bardzo ciekawy. Te zabawy z cofim dobrze pamiętam. U nas jak ktoś źle się uczył musiał wyjść z cofim i potem, jak się poprawił, przyjmowano go z powrotem. Wszyscy bardzo się tego bali i uczyli się. Nam rodzice nie pozwalali iść do cofim, a potem, jak ktoś źle się uczył, to mówili: „A widzisz, a nie mówiliśmy”.
Haniu - tutaj mamusie noszą dzieci w chustkach na plecach i widziałem małe dziewczynki, jak bawią się w mamusię i pakują do chustki małego kociaka i noszą go na plecach. A jakie tisroket[ii] sobie robią! Dziewczyna ma na głowie chyba trzydzieści warkoczyków. A jaka to praca! Samemu nie można tego wykonać i trzeba mieć kogoś do pomocy. Zrobiłem już wiele zdjęć. Myślę, że część już otrzymaliście.
Już wiem, co przywiozę do domu, ale nie chcę napisać. Na pewno Wam się spodoba i będziecie z tym biegać. Chciałbym, żebyście napisali, co przywieźć.
Dzieci! uważajcie dobrze na mamusię i nie róbcie jej kłopotów, odrabiajcie lekcje jak należy. O tym, że trzeba się uczyć nie piszę, bo wiem, że uczycie się bardzo dobrze. Mocno, mocno Was całuję
Wasz Noach
[i] Cofim (hebr.) - skaut, harcerz.
[ii] Tisroket (hebr.) - fryzura.
Sfinansowano ze środków budżetowych Miasta Poznania #poznanwspiera
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej następujące rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
*Materiały uzyskane w ramach projektu "Z ulicy Żydowskiej na Madagaskar - Noacha Lasmana fotografie i listy z Afryki i Ameryki Południowej".
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.