Każda krytycznoliteracka analiza „StrugI”, tomiku wierszy Romana Chojnackiego o tematyce żydowskiej, zawsze skierowana będzie do inteligentów i intelektualistów, którzy chcą widzieć świat w jego wielopiętrowym skomplikowaniu i głębokiej prawdzie. Któż inny bowiem taką analizę przeczyta? Wsiąka ona jak woda w piasek, nikt spoza tego kręgu nawet jej nie zauważy. Przygniatającej reszcie, żeby w ogóle musnęła ich szansa dostrzeżenia tych wierszy, trzeba by, brutalnie upraszczając, powiedzieć tylko tyle: Miliony żywych Polaków nie widzą / milionów martwych Żydów.
Chojnacki oczywiście nie upraszcza tego, co chce przekazać. Nie wulgaryzuje tego, co Żydom i pamięci o nich robili i robią Polacy/w ogóle ludzie i nie sprowadza swojej refleksji do rzucanego innym w twarz hasła. Nie chce, ale też nie może opuścić swojej poetyckiej „bańki”, bo gdyby używał krzyku czy prowokacji, to jakby polał benzyną i podpalił swoje wiersze. Wiersz jest cichy i bezradny, można go tylko wziąć na ręce, jak kota. Ma moc przemieniania, ale tylko słuchających jego mruczenia; kap, kap, kap, wersy i wiersze są jak skapująca do studni woda. Poeta tkwi więc dzisiaj w swojej pułapce, a w innych – także grupami, masami – tkwimy my wszyscy: bo kto w naszym wielogłosowym, coraz bardziej rozwrzeszczanym świecie ma zdolność słuchać odgłosów studni? Kto w ogóle pamięta, że były studnie?
Nie piszę recenzji tomiku Romana Chojnackiego, nie analizuję jego wierszy, nie szukam słów, by intelektualnie nazwać jego przesłanie. Nie zawsze jest potrzeba, by to zrobić, nie zawsze musimy rozumieć rozumem. Wydaje mi się, że tak, jak Zagłada Żydów stworzyła sytuację ich nienaturalnej nieobecności, trwałej i uwierającej w miejscowościach, w których my dalej żyjemy i którą możemy wyczuć – tak wystarczy czuć te wiersze, uobecniające pustkę w nas i rodzące się w niej pytania, bóle, winy czy niezgodę. Po prostu pozwolić sobie je czuć – wiedza bez słów o Żydach i o nas może głębiej wtedy do nas dotrze. Jak w szary poranek za oknem, taki jaki ukazuje się po odsłonięciu firanek, z widokiem na bruk „inkrustowany” kostkami z macew, jak w wierszu „Kocie łby”:
Na te kocie łby można, jak wiadomo,
wylewać wszystkie żale, a także kawę,
sok, resztki piwa i wódy. Dopuszcza
się także plucie, rzyganie i sikanie.
Wierzmy jednak, że ktoś na pewno widzi
to z wysokości swojej, pewnie kiwa głową
i w milczeniu gładzi zastygłą twarz.

Tyle refleksja spod znaku „czucia i wiary”, a teraz głos głęboko wchodzący w tę poezję – krytyka literackiego Krzysztof Hoffmann, który analizuje wiersze Romana Chonackiego używając „szkiełka i oka”. W tekście „Soczewkowanie czasu. O Strudze Romana Chojnackiego” zamieszczonym w „Miasteczku Poznań” (nr 1-2/2025), pisze on tak:
„Już po wstępnej, pobieżnej lekturze wiersze te okazują się kłopotliwe i kłopoczące. Kłopotliwe, ponieważ prowokują czasem do pytania, czy tak się jeszcze/już/wciąż/dopiero dzisiaj pisze. I ta asynchronia pomiędzy »wciąż« a »dopiero«, pomiędzy »jeszcze« a »już« krąży wokół fundamentalnej kwestii – jaki czas i jaki język są dobre, by pisać wiersze o Żydach. Kłopoczące, ponieważ jednocześnie mówią, że to źle sformułowane pytanie, jako że teksty Strugi zmuszają czytelników i czytelniczki do konfrontacji ze stanem pomieszania innych wymiarów: etycznego, afektywnego, historycznego, biograficznego, dydaktycznego, estetycznego. Co więcej, przypominają, że tylko w teorii porządki te dają się rozdzielić, zaś w praktyce zwanej życiem, częstokroć to jeden i ten sam strumień upływu czasu, potok, struga. Kłopotliwe, ponieważ przywołują znów, ponownie, raz jeszcze i da capo Adornowską maksymę o tym, że poezja, pewna poezja po Auschwitz nie jest możliwa. Już od pierwszego wiersza wiemy, że »Nie da się napisać milionów wierszy / o milionach martwych polskich Żydów« (Nie da się). Kłopoczące, ponieważ przypominają, że to nie oznacza kresu wszelkiego pisania, i dopominają się o taki rodzaj poezji, który będzie możliwy, zmuszając jednocześnie czytelników do czujnej walidacji tego, czy odpowiadają (i wiersze, i czytelnicy) na tenże apel. Niczym w najnowszej książce Marka Bieńczyka, w której narrator wysłuchuje połamanej składni głosu kwiatów rosnących po wojnie na miejscu, gdzie był Kibuc Grochów – »Kwiaty złe na to wszystko, co się wydarzało, lecz nawet jeśli po cyklonie B, czy raczej cyklonie A-Z, gdyż zohydził on cały alfabet, nie da się, twierdzą, rymować, to jednak da się i trzeba rosnąć«. Kłopotliwe, bo nie chcą się na żaden modny sposób przypodobać. Kłopoczące, bo uświadamiają, że nie są od podobania”.
I jeszcze jeden, podsumowujący, fragment recenzji Hoffmanna:
„Soczewkowanie grawitacyjne to zakrzywienie promieni świetlnych w pobliżu masywnego obiektu w kosmosie. Występuje nie tylko w pobliżu galaktyk, ale również i czarnych dziur. Chojnacki przypomina, że konsekwencje potężnej implozji, jakiej doświadczyły kultura, historia i język po zniknięciu społeczności Żydów a wraz z nimi i kultury żydowskiej wciąż i jeszcze, jeszcze-za-późno, docierają do przeżycia współczesnego (kultury, historii i języka), że ciężar tego zdarzenia je wygina, zagina, ugina, a wraz z nimi też i oś czasu. Struga udowadnia, że soczewka poetycka skupiona na badaniu doświadczenia lokalnego jest jednym z najczulszych instrumentów do ukazania soczewkowania czasu w skali makro”.
Tom zawiera 20 wierszy Romana Chojnackiego wyrastających z żydowsko-polskiej historii i relacji, z których 9 odwołuje się tematycznie do faktów i postaci z przeszłości Żydów poznańskich - tworząc cykl pt. „Poznań Główny”. Książka jest dwujęzyczna – na hebrajski wiersze przetłumaczyła Orit Zehavi- opublikowało ją Wydawnictwo Miejskie Posnania. Wierszom towarzyszą fotografie Krystyny Piotrowskiej - wewnątrz oraz Macieja Krajewskiego – na okładce.
Roman Chojnacki „Struga”, tłumaczenie na język hebrajski Orit Zehavi, Wydawnictwo Miejskie Posnania, Poznań 2024, s. 68.
Obok prezentujemy wybrane wiersze Romana Chojnackiego z tomu "Struga".
Tekst ten powstał w ramach grantu Samorządu Województwa Wielkopolskiego dla Fundacji Tu żyli Żydzi na rozbudowę portalu „Chaim/Życie” w roku 2025.
Dziękuję autorowi za zgodę na opublikowanie wierszy z tomu "Struga" oraz Maciejowi Krajewskiemu za udostępnienie swojej fotografii do tekstu.
Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci, realizowane w 2020 r. przez Andrzeja Niziołka
CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:
* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.
* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.
* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.
Andrzej Niziołek
Hana Lasman
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Projekt finansowany jako zadanie publiczne Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury w 2021 i 2025 r.