logo l

Ankieta Jechiela

Chaim/Życie

W październiku 2011 roku Jechiel Weizman, student kulturoznawstwa na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie piszący pracę magisterską na temat pamięci żydowskiej w przestrzeni publicznej we współczesnej Polsce (zwłaszcza o projektach artystycznych związanych z kirkutami i synagogami), zwrócił się do Janusza Marciniaka, autora perfomansów i instalacji w poznańskiej synagodze-pływalni, z prośbą o wypowiedzi na ten temat. Przynoszą one wiele myśli odsłaniających duchowe i ideowe podłoże prac artysty. Za jego zgodą publikujemy całość tego przeprowadzonego poprzez internet „wywiadu”. 


 Jechiel Weizman: Tym, co łączy twoje projekty poświęcone synagodze w Poznaniu, jeśli je dobrze rozumiem, jest ich tymczasowość i jednorazowość. Nie zbudowałeś monumentu lub pomnika. Tworzyłeś wydarzenia i instalacje, które nie są stałe, lecz dzieją się w krótkim i określonym czasie. Czy to było twoim zamiarem, żeby nie budować trwałych i wiecznych pomników, ale stworzyć pomnik czasowy i przemijający?

Janusz Marciniak: - Zdesakralizowany i zniszczony budynek Nowej Synagogi jest dla mnie samoistnym i największym pomnikiem Holocaustu w Zachodniej Polsce. Jestem pewny, że znasz pojęcie empatii. Empatia dotyczy nie tylko ludzi, ale także ich dzieł (książek, obrazów, domów etc...). Mamy empatię dla zwierząt i roślin... Jeśli czytałeś Emmanuela Lévinasa, filozofa empatii, rozumiesz mnie. Ślady pamięci są również kręgami empatii. Empatia może być tylko prywatna i osobista. Emmanuel Lévinas napisał: „Pamięć dokonuje rzeczy niemożliwej: po fakcie bierze na siebie bierną przeszłość i zaczyna nad nią panować. Pamięć jako odwrócenie czasu historycznego stanowi istotę wewnętrzności” (Całość i nieskończoność, tłum. M. Kowalska, Wydawnictwo Naukowe PWN, 1998). 

Pokolenia, które nie doświadczyły Szoah, mają prawo i obowiązek znaleźć własną formę pracy pamięci i dać jej konsekwentny wyraz. Aby pamięć o Szoah została zachowana, musimy być wystarczająco odważni w poszukiwaniu nowych sposobów i form pamiętania. Moje współczucie dla budynku, w którym kiedyś była synagoga, lub dla miejsca, gdzie był cmentarz, jest normalnym odruchem i nie ma w tym nic niezwykłego.

Czasowy i efemeryczny charakter moich instalacji i performensów służy pokazaniu tego budynku jako pomnika. Pracowałem z tym monumentalnym budynkiem i starałem się użyć go jako aktywnego pomnika. Załączam esej Koncepcja nowej Nowej Synagogi w Poznaniu. Proszę, przeczytaj go. Wtedy zrozumiesz mnie lepiej. Pomnik musi być żywy. Pomniki mają znaczenie, kiedy naszym działaniem budzimy je do życia. Ulotność i czasowość pracy z pomnikiem wynika z ulotności i czasowości dostępu do pomnika.

Cieszę się, że mogłem pracować z tym pomnikiem i zrobić coś dla niego – bez względu na czas trwania tej pracy. Zauważ, proszę, że dziś wiele artystycznych działań trwa dzięki różnym formom dokumentacji. Są one dostępne dzięki np. fotografii, filmowi i internetowi.

Mój przyjaciel, wybitny artysta Krzysztof Wodiczko, ma interesującą koncepcję pomnikoterapii: „Pomniki i monumenty są nieczynne, zmuszone do trwania w milczeniu, w rzeczywistym i symbolicznym odcięciu od współczesnych realiów i doświadczeń. Zmuszone, jak to określił psycholog Janet, do życia w permanentnym etycznym, politycznym, psychologicznym, estetycznym stresie i cierpieniu oraz w – dodajmy termin kliniczny – Symptomie Dysocjacji Pomnika, czyli w stanie psychicznego ‘odklejenia’ się od powodującej ból rzeczywistości. Powiedzmy w tym miejscu, że zarówno pomniki, jak i mieszkańcy potrzebują demokratycznej animacji i reanimacji” (Krzysztof Wodiczko, Miasto, demokracja i sztuka, ASP w Poznaniu, 2007).

Zniszczony budynek synagogi jest prawdziwym pomnikiem. Nie potrzebujemy innego pomnika.

Jako dziecko mieszkałem w pobliżu miejsca, które było zniszczonym cmentarzem żydowskim w Poznaniu. Kiedy bawiłem się w piasku na moim podwórku, zobaczyłem tam ludzkie kości. Wiele lat później opisałem to doświadczenie w książce Co Żydzi zrobili? (Fundacja Pogranicze, 2001). To jest książka o empatii i przeciwko antysemityzmowi. Namalowałem moje podwórko i inne postholokaustowe motywy w cyklu obrazów i zrobiłem wiele prac graficznych i fotografii. Puste miejsce po zniszczonym świecie jest miejscem pamięci. Moje prace: książka, obrazy, instalacje, performensy są – w pewnym sensie – judaikami.

Jedna z twoich prac ma tytuł Atlantyda. Dlaczego wybrałeś metaforę mitycznego miasta? Czy uważasz, że ona dobrze opisuje pamięć o Żydach w dzisiejszej Polsce?

- Moje prace są apelem do wrażliwości i wyobraźni publiczności. Atlantyda jest słowem-symbolem. Jej nazwa stała się synonimem zaginionego świata. Ta metafora zatopionego świata na pływalni w budynku dawnej synagogi miała uniwersalne znaczenie i była jasna. Prowadziła myśli publiczności w przeszłość, do zniszczonego żydowskiego świata. Ta metafora wyraża mój żal i pamięć. Performance i instalacja Atlantyda były znakiem pamięci o zniszczonym żydowskim świecie i symbolizowały żydowski los, nadzieję i odrodzenie. Chciałem przekazać to głęboko symboliczne znaczenie, tworząc gwiazdę Dawida ze zniczy na powierzchni wody w budynku, którego historia odzwierciedla tragedię Szoah. Tę instalację obejrzało około 700 osób, które otrzymały latarki z niebieskim światłem, aby mogły bardziej włączyć się w doświadczenie pamięci.

Co dokładnie chciałeś osiągnąć w twojej pracy 9.09.1939, która jest oparta na rekonstrukcji mapy nieba nad synagogą w dniu ostatniego nabożeństwa?

- To był także apel do wrażliwości i wyobraźni. Użyłem komputerowo wygenerowanej mapy nieba do odtworzenia na powierzchni basenu konstelacji gwiazd nad synagogą w dniu 9 września 1939 roku o dziewiątej rano, kiedy odbyło się ostatnie nabożeństwo w tym miejscu. Mój 87. letni przyjaciel Bronek Bergman, jako dziecko, uczestniczył w tym wydarzeniu. 10 września armia niemiecka weszła do miasta. Moja instalacja ze zniczy na wodzie, które symbolizowały gwiazdy na niebie, kierowała myśli publiczności w przeszłość, ku tym, którzy modlili się w tym budynku w 1939 roku i wcześniej. Ta instalacja była misterium pamięci. Ja tylko próbuję przywracać pamięć. To jest jedną z ról artysty.

W Polsce nadal istnieją liczne ślady żydowskiej obecności. Dla mnie ślad jest pytaniem, moralnym pytaniem, które nie może pozostać bez odpowiedzi. Dla polskiego społeczeństwa pamięć i refleksja o zniszczonym żydowskim życiu i kulturze jest niezbędnym procesem lepszego zrozumienia i określenia siebie. Wierzę, że słowa „pamięć” i „dialog” mają prawdziwy sens, gdy przekształcają się w działanie, w pamiętanie i dialogowanie. Trudno mówić o tym, ponieważ łatwo wpaść w patos. Przepraszam, jeśli wpadłem w patos...

Czy coś się zmieniło w odbiorze budynku synagogi po twoich instalacjach? Czy ludzie nadal przychodzili na tę pływalnię? Czy próbowałeś, przez budzenie świadomości, przekazać ludziom, że jest czymś złym pływanie w tym budynku?

- Tak. Ilość osób korzystających z tej pływalni zmniejszyła się. Po moich instalacjach i performensach niektórzy ludzie poczuli, że to jest złe i haniebne pływać w tym basenie. Proces budowania świadomości nie jest łatwy i szybki. Na szczęście, we wrześniu 2011, z powodu coraz gorszego stanu technicznego budynku, pływalnia została zamknięta.

Ludzie poznają judaizm i polsko-żydowskie dziedzictwo, które przez wiele dekad komunistycznego reżimu pozostawały zakryte.

Kiedy zobaczyłem zdjęcia z instalacji w synagodze, poczułem, że to jest jakiś zbiorowy obrzęd żałobny. Wokół basenu, który jest jak otwarty grób, siedzą ludzie, słuchając koncertów, modlitw i innych tekstów. Zgodzisz się, że te instalacje są jakby ceremonią żałobną? Czy próbujesz stworzyć możliwość publicznej żałoby po utracie Żydów? Czy myślisz, że mieszkańcy Poznania chcą lub potrzebują tej żałoby?

- Tak. Masz rację. To jest rodzaj zbiorowej ceremonii żałobnej. Żałoba i pamięć kierują uwagę w stronę refleksji. Ludzie próbują zrozumieć to, co się kiedyś stało. Polacy starają się spojrzeć na historię z żydowskiego punktu widzenia i zrozumieć Żydów. To nie jest łatwe, ponieważ prawdziwa empatia jest bezwarunkowa. Moje prace są bardzo małą cząstką procesu uczenia się żydowskiej historii i kultury. Był czas, że ja też nic nie wiedziałem o żydowskim rozdziale w historii Poznania. Dziś coraz więcej ludzi wie, że początki miejscowej społeczności żydowskiej sięgają połowy trzynastego wieku, że pierwsza wzmianka o Żydach pochodzi z 1367 roku.

Coraz więcej ludzi wie, że w Poznaniu żył rabin Akiba Eger (1761-1837), który był jednym z największych talmudystów w pierwszej połowie dziewiętnastego wieku. Jest interesujące, że jego bezgraniczne poświęcenie dla chorych podczas epidemii cholery spotkało się z uznaniem cesarza Fryderyka Wilhelma III. Pewne źródła podają, że w Poznaniu urodził się także rabin Jehuda Löw z Pragi – zwany Maharalem (1525-1609), talmudysta, moralista, teolog, matematyk i mistyk. Maharal był rabinem Poznania. Jak wiesz, stał się on bohaterem wielu legend, które przedstawiają go jako obrońcę Żydów i twórcę Golema – istoty ulepionej z gliny i, według jednej z legend, ożywionej przez umieszenie w jej ustach pergaminu z imieniem Boga. Mamy w Poznaniu pomnik Golema (nowoczesną rzeźbę, której autorem jest David Černý).

Niektórzy ludzie w Polsce traktują utratę Żydów  jako do „traumę kulturową” społeczeństwa. Czy zgadzasz się takim użyciem słowa „trauma”? Czy uważasz, że twoje projekty i wydarzenia z nimi związane dają ludziom możliwość wychodzenia z tej traumy w zdrowy sposób?

- Myślę, że to jest jakiś rodzaj traumy, ale także i coś więcej. Nazywam to poczuciem braku po Innym i świadomością pustki po Żydach (Innych). Jedną z najlepszych książek na ten temat jest Co mnie i tobie Polsko... Rafaela Scharfa. Paradoksalnie, ta trauma jest dobra, ponieważ sprawia, że ludzie odróżniają zło od dobra. Szkoda, że dopiero teraz. Ale, jak mówi polskie przysłowie, lepiej późno niż wcale.

Czy uważasz, że twoje prace poświęcone synagodze odzwierciedlają szersze uczucia mieszkańców Poznania, że „trzeba coś zrobić” z resztkami żydowskiej pamięci? Albo przeciwnie, czy niektórym ludziom nie podoba się, że w taki sposób „zmuszasz” ich, aby pamiętali o tym, co woleliby zapomnieć?

- Pisałem o tym w eseju, o którym wspomniałem wcześniej. Praca artystyczna i kulturalna to nie wszystko. Potrzebna jest edukacja. Edukacja na wszystkich poziomach. Poznawanie historii musi iść w parze z nauką o współczesnym życiu ludzi w Izraelu i Polsce. Musisz wiedzieć, że w Poznaniu spotyka się historia Żydów niemieckich z historią Żydów polskich. To są dwie różne historie. Wielkopolska z Poznaniem (Posen) była częścią Prus od 1795 do 1919 roku. Polakom łatwiej zaakceptować pamięć o Żydach polskich, a trudniej o Żydach niemieckich (i Niemcach) w Poznaniu. To ma historyczne i polityczne podłoże. Myślę, że dzisiaj musimy zaakceptować wszystkich, którzy kiedyś mieszkali w Poznaniu.

Z moich rozmów z ludźmi z całej Polski wynika, że w niektórych miastach takie miejsca jak opuszczone synagogi i cmentarze żydowskie są czasami postrzegane jako „zakazane” lub „nawiedzone”, jako przestrzenie z „żydowskimi duchami”, gdzie niektórzy ludzie boją się wejść. Czy jako ktoś, kto wychował się w Poznaniu, słyszałeś o takich określeniach i historiach? Czy synagoga została także uznana za miejsce, w którym „straszy”? Czy próbujesz w jakiś sposób demistyfikować taką pamięć o Żydach, aby włączyć ją w coś „normalnego”, czym ludzie mogą zajmować się i rozmawiać o niej?

- Postrzeganie opuszczonych synagog i cmentarzy żydowskich jako miejsc „zakazanych” lub „nawiedzanych” przez „żydowskie duchy” jest lepsze niż akty wandalizmu i antysemityzmu. Dziś miejsca te są chronione przez prawo. Myślę, że tylko pamięć i kultura mogą pogłębić nasz humanizm. Pamięć o Żydach w Polsce jest normalną pamięcią w tym sensie, że łączy się z żywą reakcją (pozytywną lub negatywną) w społeczeństwie. Dobrym przykładem były reakcje na książki Jana Tomasza Grossa w Polsce. Dzięki tym książkom doszło do zasadniczych debat. To było ważne jako złamanie tabu i forma katharsis. Polska ma wiele festiwali kultury żydowskiej z koncertami, wystawami, teatrami i książkami. Sztuka jest platformą pracy z uczuciami. Ta praca łączy się z procesem edukacji, ukazując uniwersalny związek między estetyką a etyką.

Na koniec chciałbym ofiarować Ci mój ulubiony wiersz Jerzego Ficowskiego (z tomu Odczytanie popiołów):

 

nie zdołałem ocalić

ani jednego życia

 

nie umiałem zatrzymać

ani jednej kuli

 

więc krążę po cmentarzach

których nie ma

szukam słów

których nie ma

biegnę

 

na pomoc niewołaną

na spóźniony ratunek

 

chcę zdążyć

choćby poniewczasie

 

Dziękuję Januszowi Marciniakowi za udostępnienie tekstu.

"Alfabet", preformens Janusza Marciniaka w poznańskiej pływalni-synagodze, 2006. Zdjęcie ze zbiorów Janusza Marciniaka.

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

ANDRZEJ NIZIOŁEK
Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci.

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce rozpoczęty dzięki stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

Kontakt

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.