logo l

Nasza sprawa z przeszłością. O obrazach Janusza Marciniaka

Andrzej Niziołek

Obrazy z tych wystaw są jak przed - i po. Gdy było życie i gdy go już nie ma. Przed Zagładą i po Zagładzie. Obecność ludzi - i puste miejsca.


W styczniu 2004 roku w poznańskiej Galerii U Jezuitów pokazywana była wystawa malarstwa, rysunku i grafiki ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie Nasi bracia starsi, zaś w Galerii Miejskiej Arsenał wystawa Pozostał tylko krzak bzu... Janusza Marciniaka. Obie ekspozycje stanowiły wydarzenia VII Dnia Judaizmu, którego centralne, ogólnopolskie obchody odbyły się wówczas w Poznaniu.

O cyklu obrazów Pozostał tylko krzak bzu... Janusz Marciniak napisał kilka lat temu tak: Bohaterem [tych przy. red.] obrazów (…) jest podwórko mojego domu w Poznaniu przy ul. Śniadeckich 5. Krzak bzu był do niedawna jedynym śladem po zniszczonym żydowskim cmentarzu w Poznaniu, którym jest to podwórko. Kiedy byłem dzieckiem, widziałem tam ludzkie kości. Po latach opisałem to doświadczenie, najpierw w tekście Podwórko (Czas Kultury 3/1992), a potem w książce Co Żydzi zrobili? (Wydawnictwo Fundacji Pogranicze 2001). Od 2003 roku malowałem moje podwórko jako „niewidzialny” cmentarz. W 2008 roku cmentarz został częściowo zrekonstruowany. Udało się go ocalić, ale nie ma już podwórka. W tej sytuacji moje obrazy stały się wizualną pamiątką także po podwórku. 

Prezentuję tutaj część obrazów Janusza Marciniaka z tego cyklu oraz swoją recenzję zestawiającą jego wystawę w Arsenale z trwającą w 2004 roku równoległe wystawą w Galerii U Jezuitów - Nasi bracia starsi. Tekst uzupełnia rozmowa z Januszem Marciniakiem.

Malarstwo przed

U Jezuitów piękna wystawa Nasi bracia starsi. Staraliśmy się pokazać (...) życie codzienne polskich Żydów - pracę, rodzinę, zabawę, a także tradycję religijną judaizmu - czytam w katalogu. Najważniejsi byli jednak dla nas ludzie.

Modlitwa, Szklarz, Krawiec, Kabalarka, Dwóch chłopców nad książką, W gręplarnii, Mężczyzna w leżaku, Gra w piłkę, Licytacja, W oczekiwaniu pogromu, W knajpie, Podwórko, Portret Żyda w lisiurze... To tytuły niektórych z pokazywanych na tej ekspozycji obrazów. Kilku spośród stu pokazanych. Tych sto zostało wybranych spośród paru tysięcy, które przetrwały wojnę i przechowywane są w ŻIH. Wymienione jednym tchem tytuły dają obraz życia. Jakie by było - biednego, trudnego, ale jednak bujnego, nieograniczonego... Wobec tego, co się stało, sens i wartość tych prac się zmienia. Nie jest to już tylko sztuka. To ślady życia.

To dlatego dla autorów wystawy najważniejsi byli ludzie. Ale nie jest to do końca prawda. Ludzie, tak - ale i ich prace. Obrazy, grafiki, rysunki, które stworzyli, a które niemal niepokazywane po wojnie, leżały w magazynach. Swobodnie i szkicowo malowane portrety Maurycego Trębacza, scenki z życia Samuela Hirszenberga, Artura Markowicza czy Mojżesza Ryneckiego, realistyczne a czasami alegoryczne litografie Wilhelma Wachtela z cyklu Pożegnanie z Golusem, szereg pojedynczych a przykuwających uwagę prac poszczególnych autorów, jak Eliasza Kanarka czy Anieli Cukierkówny... Te wydobyte z magazynów prace o różnych stylach, technikach i umiejętnościach, jedne bardziej akademickie, inne przynależące do międzywojennej awangardy, tworzą ciekawy i wartościowy (może dotąd niedoceniany?) zbiór dzieł twórców w większości nieznanych.

Malastwo po

Janusz Marciniak zgromadził w Arsenale prace różnego rodzaju i różnych technik, wszystkie jednak poświęcone tematowi Holocaustu, czy szerzej: obecności-nieobecności Żydów w naszym życiu. Są tu zdjęcia, grafiki, projekt pomnika Janusza Korczaka, fotografie, plakaty... Jednak  najważniejszą częścią, która dała tytuł całej wystawie, jest cykl niewielkich formatowo obrazów Pozostał tylko krzak bzu... namalowany w 2003 roku. 

7. J. Marciniak Podwórko. Poszukiwanie grobów Rabin E. Schlesinger 11.03.2002 2003

 

Janusz Marciniak Podwórko. Poszukiwanie grobów II. (Rabin Eliakim Schlesinger 11.03.2002), 40 x 21 cm, akryl, 2003

Są to obrazy szczególne. Wydają się wyzbyte artysty, który chowa się za swoją precyzyjną ręką, nieomal rzemieślnika. Łatwo przypisać je do hiperrealizmu, stylu malarstwa inspirującego się fotografię. To jednak trop i prawdziwy, i mylący (o czym więcej w wywiadzie z nim zamieszczonym na końcu).

Marciniak wraca tymi pracami do malarstwa po kilkuletnim okresie zajmowania się innymi technikami. Wraca w pokorze, przekonany, że powinno ono przemówić samo, nie zagłuszone ekspresją twórcy - i że musi być właśnie takie, a nie inne, z powodu tematu. Takie, to znaczy niezmiernie (fotograficznie) precyzyjne w oddaniu rzeczywistości, ku której jakby całe się zwraca.

Ta rzeczywistość, ten świat widzialny i codzienny, przenoszony przez Marciniaka na płótno czy deskę: jakiś stary krzak bzu na jakimś podwórku, jakieś garaże, brudne ściany domów, wydeptane podwórko, tafla basenu, zrujnowana kamienica, wnętrze baraku w Brzezince, chmura... Mało tu życia. Z rzadka pojawia się człowiek, zawsze pojedynczy, samotny. Wędrowiec. Poszukiwacz śladów, a może pamięci. To człowiek po. Pozostały.

Tych, których nie ma, którzy rozmyli się w przeszłości, znikli niby dym z krematoriów - jak można pamiętać i jak można uobecnić? Nieobecnych - pokazać? Przecież nie poprzez ja. Ja Marciniaka nachyla się więc i w sztuce malarstwa oddaje się im, tym, których nazywamy: oni. Tym, którzy są tam, gdzie są miejsca: podwórko to skrawek żydowskiego cmentarza. Dom był domem starców. Basen jest synagogą. W zrujnowanym domu toczyło się niegdyś bujne życie.

Obrazy Janusza Marciniaka muszą być wierne, jak najbardziej wierne, do bólu wierne materialnej rzeczywistości. Bo one są portretami. Oto mamy naszych Żydów.

Co z nimi zrobimy?

Wracam na moje podwórko

Rozmowa z Januszem Marciniakiem o wystawie Pozostał tylko krzak bzu...

Janusz Marciniak wychował się na podwórku kamienic przy ul. Śniadeckich w Poznaniu, sąsiadujących z terenem cmentarza żydowskiego zajętego przez Międzynarodowe Targi Poznańskie. Fragment tego cmentarza ocalał - stał się częścią jego podwórka. Bez macew, ale ze starym krzakiem bzu rosnącym na grobach od czasów przedwojennych.

Wystawą Pozostał tylko krzak bzu... urządzoną w Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu - malarstwa, grafiki, zdjęć i projektów - Marciniak powraca do tego miejsca, mierzy się ze swoją i naszą przeszłością i teraźniejszością.

Andrzej Niziołek: Na Twoich obrazach jest rabin, który na podwórku przy ul. Śniadeckich szuka grobów, jest stary krzak bzu, który tam rośnie, jest miejsce, gdzie znajduje się grób słynnego rabina Akiby Egera, są widoki podwórka, kamienic... Większość pozostałych obrazów z tego cyklu również „dzieje się” dziś w Poznaniu: na ul. Żydowskiej czy w synagodze-pływalni. Wracasz do...

Janusz Marciniak: Wracam obrazami na moje podwórko, w przenośni i dosłownie, i wracam do malarstwa, bo przez pewien czas nie malowałem. Nie miałem powodu, aby malować. Interesowałem się grafiką komputerową, innymi dyscyplinami, pisałem o Żydach. Ale to malarstwo jest tą sferą wizualizacji przeżyć, w której czuję się u siebie. Zacząłem znowu malować, kiedy powód, czy mówiąc inaczej, ciśnienie tematu zrobiło się tak duże, że jedynym wyjściem stało się „wyrzucenie” tego z siebie i uwolnienie myśli, uczuć i wspomnień przez zobrazowanie ich i nadanie im formy.

Twoje obrazy są bardzo realistyczne - nawet w szczegółach - i bardzo precyzyjne. Ale w katalogu piszesz: Nie chodzi o hiperrealizm i rywalizację malarstwa z fotografią. Celem jest obraz, który współbrzmi z ulotnością świata i odsłania jej znaczenie.

- Tak. Malarstwo jest dotykaniem ulotności. Samo malowanie zaczyna się od bezpośredniego dotyku. Wyłaniający się - w trakcie pracy - obraz jest próbą dania świadectwa prawdzie, z którą żyjesz. Starałem się oczyścić moje malarstwo z różnych narośli formalnych, gestów retorycznych, ekspresji wzniecanej dla samej ekspresji. Próbuję zobiektywizować moje widzenie - żeby było bliskie fotografii, ale tylko w sensie wierności przekazu. To przypomina pracę tłumacza, który stara się dokonać przekładu i zostawić na tym przekładzie piętno swojego odczuwania. Ogromne znaczenie ma zaangażowanie w pracę, bo świadomość powodu, z jakiego powstaje obraz, łączy się z myśleniem o formie plastycznej i chwilą, która przemija, z przemijaniem.

8. J. Marciniak Bronisław Bergman na ul. Żydowskiej w Poznaniu 2003

Janusz Marciniak Bronek Bergman na ul. Żydowskiej w Poznaniu, 28,5 x 19 cm, akryl, 2003

Na wystawie zobaczymy jeszcze projekty pomnika Janusza Korczaka, grafiki komputerowe, fotografie... Dostrzegam w Twoich pracach trzy człony: obecność, nieobecność a w środku Zagłada. Całość Twojego spojrzenia koncentruje się na tym, co się stało i na konsekwencjach, jakie z tego wynikają.

- Moje myślenie należy do czasu po Zagładzie. To inna sytuacja od tej, która jest udziałem bezpośrednich świadków Zagłady. Myślę, że nasze pokolenie ma swoją sprawę z przeszłością. Nie byliśmy bezpośrednimi świadkami Holocaustu. Jesteśmy świadkami czasu po Holocauście. On też jest ważny. Wielu ludzi urodzonych po II wojnie światowej ma, jak ja, swoje podwórko, na którym natrafiło na ślady przeszłości, potłuczone macewy, kości, jakieś resztki świata, którego już nie ma. A ślad to pytanie. Także pytanie o charakterze moralnym, więc nie można pozostawić go bez odpowiedzi. Próbując dać odpowiedź, przedłużamy pamięć o tych, którzy żyli przed nami.

Oprócz wystawy w Arsenale w synagodze-pływalni zobaczymy jeszcze Twoją instalację. Wybrałeś znaczące miejsce...

Widok tego budynku boli, bo został on straszliwie okaleczony. Kiedyś zobaczyłem starą fotografię synagogi i już nie mogę jej zapomnieć. Ta synagoga była bardzo piękna. Jej brak jest wielką stratą dla Poznania. Moja instalacja to tylko dodatek do koncertu Chóru Akademickiego pod dyr. Jacka Sykulskiego, który odbędzie się tam 15 stycznia z okazji Dnia Judaizmu.

 

Recenzja wystaw Nasi bracia starsi. Malarstwo, rysunek i grafika ze zbiorów Żydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie, Galeria U Jezuitów w Poznaniu, kuratorzy: Renata Piątkowska i Artur Tanikowski, oraz Janusz Marciniak Pozostał tylko krzak bzu..., Galeria Miejska Arsenał w Poznaniu . ukazała się 31 stycznia 2004 roku w Gazecie Wyborczej Poznań..

Wywiad z Januszem Marciniakiem ukazał się 9 stycznia 2004 roku w Gazecie Wyborczej Poznań. Wernisaż wystawy odbył się 12 stycznia w Galerii Miejskiej Arsenał.

Dziękuję Januszowi Marciniakowi za zgodę na zamieszczenie na Chaim/Życie jego prac.

Janusz Marciniak „Podwórko III (Grób rabina Akivy Egera)", 37,5 x 28,3 cm, akryl, 2003

 

Fotografia i obrazy Janusza Marciniaka zamieszczone w galerii noszą tytuły:

Obrazy z cyklu "Pozostał tylko krzak bzu" na ścianie pracowni artysty.

Bez (Cmentarz żydowski w Poznaniu III), 2003

Podwórko (Cmentarz żydowski), 2003

Zatopiona synagoga w Poznaniu, 2003

Pływalnia (Synagoga w Poznaniu), 2003

Projekt
CHAIM/ŻYCIE

Fundacja Tu Żyli Żydzi, Poznań


Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci, realizowane w 2020 r. przez Andrzeja Niziołka

CHAIM/ŻYCIE - portal o kulturze, Żydach, artystach i Wielkopolsce, to projekt edukacji i animacji kultury w Poznaniu i Wielkopolsce. Poszukujemy, gromadzimy i prezentujemy na niej trzy rodzaje materiałów:

* Dzieła twórców kultury odnoszące się do kultury żydowskiej i obecności Żydów w Poznaniu i Wielkopolsce.

* Materiały nt. kultury i historii Żydów wielkopolskich – jako mało znanego dziedzictwa kulturowego regionu.

* Informacje o działaniach lokalnych społeczników, organizacji, instytucji zajmujących się w Wielkopolsce upamiętnieniem Żydów w swoich miejscowościach oraz informacje o tychże działaczach i organizacjach.

Kontakt

  • Andrzej Niziołek

  • Hana Lasman

  • Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Projekt finansowany jako zadanie publiczne Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury w 2021 r.

© 2020 Fundacja Tu Żyli Żydzi. Strony Trojka Design.